Podsumowanie meczu PFL2: Wieliczka Dragons vs. Bielawa Owls.

Od samego początku atmosfera była napięta. Wzmożone emocje były odczuwalne jeszcze przed spotkaniem na murawie i poza nią. Kulminacja miała miejsce na boisku. W bitwie o play off’y stanęły naprzeciwko siebie Wieliczka Dragons i Bielawa Owls. Wynikiem 13:0 to Smoki zapewniły sobie awans do następnej fazy rozgrywek.

Spotkanie miało nerwowy przebieg. Już na wstępie było widać, że oba zespoły mają apetyt na zwycięstwo. Gra między drużynami rozpoczęła się jeszcze przed kick off’em Nie brakowało ostrych wymian zdań pomiędzy członkami sztabów a przed rozpoczęciem gospodarze zażyczyli sobie weryfikacji rostera meczowego. Właściwy pojedynek zainicjowali wykopem Dragons. Niezatrzymywalny do tej pory #2 Nicholas Cade w pierwszej akcji został wypchany za boisko przed miejscem wznowienia. Kolejne powalenie na „0” i niecelne podanie rozgrywającego zmusiło bielawian do odkopnięcia piłki. Defensywni koordynatorzy obu zespołów pokazali, że wykonali kawał dobrej roboty rozpracowując atak swoich rywali. Już w następnym drive’ie #48 Miłosz Bankiewicz wyrwał piłkę #3 Mateuszowi Ponecie, którą podniósł #99 Mateusz Lichoń. Sowy odzyskały futbolówkę na środku boiska, nie potrafiły tego jednak przekuć na pierwszą próbę. Po zmianie posiadania dolnośląscy liniowi w krótkim czasie wyszarpnęli piłkę #22 Maksimowi Kistkinowi. Kolejne cztery próby nie przyniosły zmiany wyniku. Bliski złapania podania w red zone’ie był #25 Szymon Stawski, który nie zdołał go opanować. Goście próbowali jeszcze zdobyć punkty przez długie podanie w end zone. #11 Paweł Sołtysiak niecelnie posłał piłkę do swojego skrzydłowego. Sytuację wykorzystali gospodarze. Po zmianie posiadania #8 Luke Zetazate znalazł między obrońcami #3 Mateusza Ponetę, który sprawnie ominął pilnujących go zawodników i zdobył jedyne tego dnia przyłożenie.

W podwyższeniu #22 Maksim Kistkin podwyższył wynik o dwa oczka i w Wieliczce mieliśmy 8:0. Smoki postawiły ścianę przed amerykańskim importem Owls. Jego return’y i akcje biegowe kończyły się niewielkimi zyskami jardowymi. Dopiero zmiana taktyki i handoff do #25 Szymona Stawskiego przeniósł akcję na połowę rywali. Pierwszą kwartę zakończyli goście wykonaniem punt’a. Konsekwentna gra biegowa wyróżniającego się w meczu #87 Michała Ciborowskiego oraz całej ofensywy została zatrzymana w „czerwonej strefie” połowy gości. Nie zdołali oni w czterech próbach przekroczyć linii pola punktowego. W ostatniej #28 Filip Poszytek strzelił celnie między słupkami za trzy punkty – 11:0. Przed końcem połowy na murawie pojawiła się bielawska formacja ataku. Tym razem pozycję rozgrywającego zajął #25 Szymon Stawski. Zaskoczyło to gospodarzy, którzy dopuścili przeciwników pod samo pole punktowe. Zawodnikom w białych jersey’ach zabrakło kilku jardów żeby postawić kropkę nad „i”.

8 Luke Zetazate na początku drugiej części spotkanie perfekcyjnie poprowadził swoją formację. Dobre egzekwowanie playbook’a i celne rzuty do receiver’ów pozwoliły Smokom wedrzeć się w red zone rywala. Posiadanie w czwartej próbie odzyskał dla Bielawy #1 Dariusz Sołtysiak, który powalił #87 Michała Ciborowskiego przed osiągnięciem potrzebnego zysku. Następne posiadania obu drużyn nie przyniosły zmian. Oba zespoły musiały odkopnąć piłkę. W gorszej sytuacji po tej wymianie znalazły się Sowy, które zaczęły swój pochód z piątego jarda spod end zone’u. Zawodnicy przez cztery próby igrali z ogniem próbując oddalić grę z tak niekorzystnego miejsca. Dopiero przy punt’cie Smokom udało się wymusić opuszczenie boiska przez #25 Szymona Stawskiego, który dopiero po geście uniesionych rąk w kształt trójkąta sygnalizujących safety został powalony przez #54 Ksawerego Tracza, który później został ogłoszony MVP meczu. Były to ostatnie punkty zdobyte tego dnia. Wynik został ustanowiony na 13:0. Do końca spotkania mogliśmy zobaczyć jeszcze próby podwyższenia wyniku przez obie drużyny. Owls dwukrotnie zameldowali się w czerwonej strefie Dragons, którym udało się zatrzymać przeciwników. Z ciekawszych akcji mogliśmy zobaczyć przejęte fumble po obu stronach. Najpierw piłkę odzyskał zespół z Dolnego Śląska a chwilę później zawodnicy z lokalnej drużyny. Mecz ostatecznie, po ostatnich próbach zdobycia punktów przez gości, zakończył się wygraną Dragons.

Końcowy wynik 13:0, świadczy to tylko o tym, że poziom gry był bardzo wyrównany. Niestety dla nas, Wieliczka okazała się lepsza w tym meczu . Defensywnie pokazaliśmy się z najlepszej możliwej strony, jednak w ofensywnie nie było już tak kolorowo. Przez cały mecz nie mogliśmy się zgrać. Skutkowało to niestety brakiem zdobywania pierwszych prób i coraz większą presją na ofensywie. Szczerze muszę przyznać, że sztab trenerski jak i sami zawodnicy Wieliczki byli świetnie przygotowani do tego meczu pod względem taktycznym. Od samego początku zatrzymywali nasze biegi oraz podania z niezwykłą łatwością. Można śmiało powiedzieć, że rozgryźli nas przed meczem. Dodatkowo dochodzą do tego braki kadrowe – wielu naszych zawodników grało w dwie strony. Mimo przegranej jestem dumny z postawy naszych zawodników, zostawili na boisku kawał serca. Osobiście muszę pochwalić cały OL za dzisiejszy występ. Blokowali tak jak było to zaplanowane. Wyegzekwowali wszystkie założenia jakie przyszykowaliśmy na ten mecz. Jestem pewny, że w przyszłym sezonie wrócimy jeszcze silniejsi – już teraz działamy, aby to stało się faktem.

po meczu powiedział Karol Styczyński trener linii ofensywnej Bielawy Owls.

Mecz był wyrównany od początku do samego końca. Dobry scouting obu zespołów poskutkował bardzo defensywnym spotkaniem. Wiele akcji zatrzymywanych na linii wznowienia, fumble’i i spektakularne tackle’e. Gospodarzom w zasiekach Sów udało się znaleźć dziurę, która dała im zwycięstwo i awans do fazy play off. Najbliższe spotkanie drużyny z małopolski przeciwko Jaguars Kąty Wrocławskie zadecyduje, który z zespołów zajmie pierwsze miejsce w grupie południowej. Zmagania o fotel lidera będziemy obserwować 18 czerwca. Dzikie koty podejmą u siebie Smoki z Wieliczki

Nasz reporter porozmawiał po meczu z rozgrywającym Wieliczka Dragons- Lukiem Zetazate

Formacja ataku Dolnoślązaków nie potrafiła wykorzystać sytuacji stworzonych przez obronę. Kilka razy zameldowali się w red zone’ie rywali nie kończąc drive’ów punktami. Dla Bielawy Owls była to dotkliwa porażka. Mimo bardzo dobrego sezonu i bilansu 4-2 swój udział w rozgrywkach zakończyli w Wieliczce. Po ostatniej kolejce będą mieć taką samą ilość wygranych i przegranych meczy jak drużyna, która zajmie drugie miejsce w grupie. Jednak wynik pojedynku w Kątach Wrocławskich nie wpłynie na ich sytuację. Wiemy, że Sowy zajmą trzecie, nie gwarantujące awansu miejsce w tabeli.

Wieliczka Dragons – Bielawa Owls (8:0, 3:0, 2:0, 0:0)
I kwarta
8:0 – Przyłożenie po podaniu #8 Luke’a Zetazate do #3 Matusza Ponety (udane podwyższenie za 2 punkty ##22 Maksima Kistkina)
II kwarta
11:0 – Field goal #28 Filipa Poszytka
III kwarta
13:0 – Safety po opuszczeniu boiska przez #25 Szymona Stawskiego
IV kwarta

Translate »