Podsumowanie meczu PFL2: Wataha Zielona Góra vs Armia Poznań

Pierwszy mecz ostatniego weekendu maja przyniósł nam ważne rozstrzygnięcia w grupie północnej PFL2. Po spotkaniu Watahy Zielona Góra i Armii Poznań oraz zwycięstwu tych drugich wiemy już, kto zagra w półfinałach.

Zielonogórzanie potrzebowali wygrać u siebie różnicą 28 punktów, by móc jeszcze myśleć o przedłużeniu sezonu. Zaczęło się dobrze, bowiem Maciej Wit szybko zatrzymał akcję powrotną gości po kick-offie. Po nielegalnym przeszkadzaniu przy podaniu w trzeciej próbie szanse miejscowych na zapunktowanie mocno spadły. W konsekwencji musieli oddać piłkę. Z dobrej strony pokazywały się defensywy obu zespołów. Były one z pewnością jednym z bardziej istotnych elementów tego pojedynku.

Drugą serię akcji ofensywnych gospodarze rozpoczęli z własnego 8. jarda, czego nie można było nazwać łatwą sytuacją. Znakomicie dysponowany tego dnia Maciej Piątak przebiegł jednak na 22. jard, oddalając tym samy zagrożenie od własnego pola punktowego. Poznaniacy tym razem się nie popisali. Choć nieźle powstrzymywali ataki, to jednak zbyt agresywnie, bo poprzez ciągnięcie za kratkę kasku czy nielegalne odcinanie od podania. Tym sposobem Wataha zyskiwała kolejne pierwsze próby, aż w końcu wpadła w „red zone” rywali, by wspomniany Piątak skończył to przyłożeniem. Mogło być nawet 8:0, lecz Mateusz Dorn podanie na podwyższenie złapał poza boiskiem. To i tak był już duży wyczyn, bowiem Armia straciła pierwsze punkty w sezonie.

Ekipa z Poznania odpowiedziała jednak w najlepszy możliwy sposób. Jeszcze w pierwszej kwarcie z własnej połowy podawał Witold Gajewski, znajdując 30 jardów dalej Charlesa Arnolda. Amerykanin przebiegł kolejne 40 jardów, zdobywając przyłożenie. Następnie Piotr Graczyk podwyższył za dwa „oczka” i przyjezdni wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca.

Nie oznacza to jednak, że do końca mecz pozbawiony był emocji. Wataha Zielona Góra nie złożyła broni i nadal próbowała uzyskać korzystny dla siebie rezultat. Świetne powalenie 20 jardów przed linią wznowienia zaliczył Tomasz Chudy. Bliski przejęcia był natomiast Zakaria Oueldsidi. Witold Gajewski miał sporo problemów ze skutecznością swoich podań.

Dobrą robotę robił jednak punter Armii. Odkopując piłkę na 3. jard, wywarł ogromną presję na zielonogórskich zawodnikach, którzy stracili piłkę we własnym polu punktowym. To był jeden z nielicznych słabszych momentów Piątaka. Szymon Barczak nakrył piłkę, zdobywając przyłożenie dla przyjezdnych i powiększając prowadzenie. Jeszcze przed przerwą kolejne punkty dołożył Tomasz Gajewski, a strachu najedli się gospodarze, bowiem Dawid Suwaj miał opatrywane kolano. Obyło się jednak bez kontuzji.

Już na tym etapie widoczne były żółte flagi, rzucane przez sędziów. W pierwszych dwóch kwartach liczba karnych jardów w wykonaniu Armii Poznań przekroczyła 100. W sumie obie drużyny przez całe spotkanie uzbierały ich niemalże 300. Wynikało to z wielu przewinień osobistych po zakończeniu akcji i kilku „deffensive pass interference”.

W drugiej połowie gracze z Grodu Bachusa, mimo tego, że przegrywali 6:23, to nadal starali się jeszcze zagrozić przeciwnikom, którzy też nieco im pomagali. Dość wspomnieć sytuację 20-jardowego zysku po dobrym biegu miejscowych i do tego 15-jardów na ich korzyść po uderzeniu zawodnika z piłką za linią boczną. Chwilę później mocno ucierpiał kolejny zawodnik z Zielonej Góry. Do Krzysztofa Wocha przez chwilę wołano już nawet karetkę, ale doświadczony gracz zacisnął zęby i zszedł z boiska z małą pomocą fizjoterapeuty, by po kilku minutach wrócić do gry. Zielonogórzanie zaliczyli też przechwyt przy czwartej próbie „Wojskowych”, choć nieco zepsuli go nielegalnym blokiem w plecy, a kilka akcji później później, już na początku czwartej kwarty musieli odkopnąć piłkę.

Armia Poznań w końcówce miała mecz już pod kontrolą i dołożyła jeszcze jedno przyłożenie. Wataha Zielona Góra próbowała ostatniego zrywu, kiedy to Aurelian Amrogowicz po krótkim wykopie gości mocno uderzył w Szymona Barczaka, wytrącając mu piłkę. Nie udało się jednak tego przechwycić. Przyjezdni zakończyli spotkanie poprzez przyklęknięcia i finalnie wygrali 29:12, czym zapewnili sobie miejsce w półfinałach. Miesiąc przerwy spowodowany walkowerem gdańszczan nie wpłynął na nich źle. Dwumecz z Olsztyn Lakers rozstrzygnie, z którego miejsca przystąpią do decydującej fazy sezonu.

Z kolei Wataha Zielona Góra porażką pożegnała się z własną publicznością, pozostając bez wygranej przeciwko poznanianom. Sezon zakończy meczem w Gdańsku z Białymi Lwami 12 czerwca.

#11 Kamil Mądry- Runningback Watahy Zielona Góra
mówi po meczu #54 Szymon Barczak – Linebacker Armii Poznań i zdobywca przyłożenia

Wataha Zielona Góra – Armia Poznań 12:29 (6:8, 0:15, 0:6, 6:0)

I kwarta
6:0 – przyłożenie Macieja Piątaka po 16-jardowej akcji biegowej
6:8 – przyłożenie Charlesa Arnolda po 70-jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty Piotr Graczyk)

II kwarta
6:16 – przyłożenie po stracie w polu punktowym (podwyższenie za dwa punkty Charles Arnold)
6:23 – przyłożenie Tomasza Gajewskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Szymański)

III kwarta
6:29 – przyłożenie Tomasza Gajewskie po 2-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
12:29 – przyłożenie Macieja Piątaka po 16-jardowej akcji po podaniu Kuby Zapotocznego Chabury

Translate »