Podsumowanie półfinału PFL2: Olsztyn Lakers vs. Wieliczka Dragons

Pełne emocji do ostatnich minut, sportowe widowisko zostało nam zagwarantowane przez AZS UWM Olsztyn Lakers i Wieliczkę Dragons. Oba zespoły zmierzyły się ze sobą w walce o finał PFL2. Jak na polskie warunki doszło do dość nietypowej sytuacji. Mecz na swoją korzyść rozstrzygnęli field goal’em gospodarze. Półfinał zakończył się wynikiem 21:18.

Kick off’em rozpoczęli gospodarze. Im wyższa stawka meczu tym większa jest presja na zawodnikach. Taka atmosfera sprawia, że gracze mają większą motywację ale też i odpowiedzialność, która na nich ciąży. To wszystko można było odczuć już w pierwszym posiadaniu. Linia defensywna Lakers zmusiła #1 Luke’a Zetazate do opuszczenia pocket’u przez co posłał podanie prosto w ręce przeciwnika. #11 Patryk Grabowski przejął futbolówkę dla olsztynian. Nie udało im się jednak wykorzystać korzystnej pozycji na boisku i w czwartej próbie musieli wykonać punt. Rozgrywający Dragons odpokutował swój błąd z początku spotkania. Najpierw solowym biegiem przesunął znaczniki a później znalazł w polu #11 Kubę Kapuścińskiego, który został zatrzymany przed samym end zone’em. Drive punktami zakończył #87 Filip Ciborowski. Nieudane podwyższenie i wynik wynosił – 0:6. Defensywa Smoków nie pozwoliła przebić się Jeziorowcom i zmusiła ich do odkopnięcia piłki. Na początku drugiej kwarty niesamowitą akcją popisał się #22 Maksim Kistkin. Po złapanym podaniu trafił na zawodnika gospodarzy, któremu prawie udało się zatrzymać pochodzącego z Rosji zawodnika. Przy pomocy kolegów zerwał jednak tackle’a i przemknął przez otwarte pole zdobywając touchdown. Nie udało się gościom podwyższyć wyniku – 0:12. #15 Alonzo Brock zdołał zdobyć pierwszą próbę po ziemi. To nie wystarczyło, żeby w tym posiadaniu zdobyć punkty.

Run, Kapuściński, run!

Dobrze wykonany punt poskutkował zatrzymaniem piłki przy samym polu punktowym Wieliczki. Goście w tym niekorzystnym położeniu otarli się o safety. Tylko przytomna postawa #1 Luke’a Zetazate uchroniła ich przed utratą dwóch oczek. Po odkopnięciu piłki gospodarze popisali się dobrym powrotem. Na pozycji rozgrywającego stanął amerykański nabytek Lakers. W tym sezonie pokazał już kilkukrotnie, że oprócz biegania potrafił także celnie rzucić piłkę. Ta sztuka wyszła mu też i tym razem. W polu znalazł #23 Krzysztofa Mrówkę, który zameldował się w end zone’ie. Kopnięcie na bramkę zostało zablokowane – 6:12. Przy wprowadzeniu futbolówki do gry zespół z małopolski zaliczył bardzo dobry powrót. Zawodnik nawet zdołał wbiec do strefy punktowej. Cała akcja została jednak cofnięta przez flagę na boisku. Sytuacja musiała wytrącić z równowagi zawodników, którzy w czwartej próbie musieli oddać piłkę przeciwnikowi. #34 Łukasz Markowski przeniósł akcję w red zone rywala. Błąd #15 Alonzo Brocka pozbawił jednak Jeziorowców możliwości wyrównania wyniku. Running back zgubił piłkę przed samym polem punktowym. Kolega zza oceanu nie pozostał dłużny koledze. Rozgrywający Wieliczki pomylił się przy odbiorze snapu i dotknął kolanem ziemi. Kosztowało to oddanie posiadania. Na koniec połowy drużyna z Olsztyna po podaniu #13 Artura Pazia znalazła się w czerwonej strefie przeciwnika. Do upragnionych punktów dzięki fladze za DPI dzieliło ich niewiele. #15 Alonzo Brock dopełnił formalności przepychając się siłowo. Nieudane kopnięcie na bramkę i zespoły zeszły do szatni przy wyniku – 12:12.

Na początku trzeciej kwarty #13 Artur Paź pod presją defensywy Smoków wypuścił piłkę w własnym red zone’ie. Futbolówkę udało się podnieść zawodnikom w czerwono-czarnych jersey’ach. Błąd ten kosztował gospodarzy przyłożenie. Podanie na touchdown złapał #11 Kuba Kapuściński. Podwyższenia nie były mocną stroną drużyn w tym spotkaniu. Przy ani jednym przyłożeniu nie udało się zdobyć dodatkowych punktów żadnej ze stron – 12:18. Mimo zdobywania pierwszych prób, żadna z drużyny nie potrafiła przekuć tego na punkty. W kluczowych momentach ofensywy popełniały błędy, które oddawały posiadanie przeciwnikowi. Obie defensywy skutecznie zatrzymywały kolejne drive’y. Rozstrzygnięcie przyniosła nam ostatnia część spotkania. W drugiej próbie po zmianie stron daleką piłkę opanował #6 Adrian Dąbrowski. Tym samym wyrównał wynik – 18:18. Walka trwała do samego końca. Przez wysoką stawkę meczu presja na zawodnikach była duża. Zawodnicy dawali z siebie wszystko ale nie wszyscy byli w stanie ją udźwignąć. Do końca spotkania oglądaliśmy wiele zagrywek, w których pojawiały się rażące pomyłki. W konkursie na najciekawszą wtopę wygrali futboliści z małopolski. Jeden z graczy próbował oddać piłkę sędziemu w trakcie trwania akcji. Osoby, które były w tym czasie na boisku nie do końca zrozumiały co się dzieje. Dopiero #1 Luke Zetazate zakończył spektakl wybiegając za linię boczną. W ostatnim pochodzie sztab gospodarzy stanął przed trudną decyzją czy grać czwartą próbę. Do tej pory wszystkie próby umieszczenia piłki między słupkami kończyły się fiaskiem przez dobrą postawą obrońców z Wieliczki. Trenerzy postawili wszystko na jedną kartę i wpuścili na murawę special team. Mecz rozstrzygnął się poprzez field goal w wykonaniu #6 Adriana Dąbrowskiego, który został ogłoszony MVP spotkania – 21:18.

Game winner w wykonaniu MVP Adriana Dąbrowskiego!

Spotkanie trzymało w napięciu do samego końca. Niestety niektórzy nie wytrzymali psychicznie i nie potrafili opanować emocji. Poskutkowało to wieloma flagami i związanymi z nimi karami. Ostatecznie z pojedynku zwycięsko wyszli gracze AZS UWM Olsztyn Lakers. Jeziorowcy zagwarantowali sobie udział w finale, który odbędzie się 16 lipca na ich własnym stadionie. W walce o mistrzostwo podejmą Jaguars Kąty Wrocławskie.

Pierwsze co nasuwa mi się do głowy myśląc o meczu, to że jestem naprawdę dumny z całej drużyny. Widać było zaangażowanie zarówno na boisku, jak i na side line. Zostawiliśmy wszyscy serce na boisku i uważam, że był to jeden z naszych najlepszych meczów. Jestem również pod wrażeniem tego co działo się na side line, pomimo tak zaciętego spotkania, każdy zachowywał chłodną głowę. W tym meczu nie było tam żadnych złych emocji, każdy, kto nie był akurat na boisku dopingował nas i zagrzewał do walki. Dokładnie miesiąc temu wyjechałem do Holandii pracować z myślą, że zakończyłem aktualny sezon w tamtym momencie. Nie ukrywam, że zatęskniłem za futbolem i doszedłem do wniosku, że moje miejsce jest na boisku. Postanowiłem wrócić i pomimo przerwy w treningach i kilku indywidualnych błędów na boisku uważam, że zagrałem bardzo dobry mecz. Jeżeli chodzi o finał z Jaguars, przede wszystkim bardzo cieszymy się z możliwości rozegrania go na własnym obiekcie. To będzie bardzo ciężki i wyrównany mecz, Jaguars to bardzo dobra drużyna wspierana przez zawodników Panthers Wrocław. Na razie czekają nas dwa tygodnie ciężkiej pracy i szlifowania zagrywek.

po meczu powiedział #11 Patryk Grabowski z drużyny Jeziorowców.

Dla Wieliczki Dragons to koniec rozgrywek po wyczerpującej fazie zasadniczej polegli w półfinale. Przed nimi czas na odpoczynek, wyciągnięcie wniosków i przyszykowanie się do dalszej walki w przyszłym roku.

Lakersi zagrali bardzo dobry mecz i należała im się wygrana. Tak jak my dali z siebie najlepsze co mieli. Nasi zawodnicy i sztab trenerski zrobili wszystko, żeby zwyciężyć w tym spotkaniu. Jeśli chodzi o decyzje naszych coach’ów to myślę, że zrobili co mogli aby wygrać. Pomimo przegranej był to wyrównany pojedynek. Gdyby nie niektóre decyzje sędziów mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Ja niestety za dużo nie pobiegałem przez doznany uraz. Touchdown, który zdobyłem był też zasługą dobrej akcji biegowej Kuby Kapuścińskiego. Ten rok był moim pierwszym w footballu amerykańskim. Myślę, że jak na debiutanta sezon poszedł mi całkiem dobrze. Przegrana w półfinale jest dla nas tylko dodatkową motywacją. Mamy teraz wakacje, żeby poprawić błędy i wyciągnąć wnioski, a w przyszłym sezonie celujemy oczywiście w mistrza. Po osiągniętych wynikach myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, a teraz do celu zabrakło nam naprawdę niewiele

po meczu w krótkim wywiadzie dla naszej redakcji powiedział #87 Filip Ciborowski running back Wieliczki Dragons.

AZS UWM OLSZTYN LAKERS – WIELICZKA DRAGONS (0:6, 12:6, 0:6, 9:0)
I kwarta
0:6 – Przyłożenie po akcji biegowej #87 Filipa Ciborowskiego (nieudane podwyższenie)
II kwarta
0:12 – Przyłożenie po podaniu #1 Luke’a Zetazate do #22 Maksima Kistkina (nieudane podwyższenie)
6:12 – Przyłożenie po podaniu #15 Alonzo Brocka do #24 Krzysztofa Mrówki (nieudane podwyższenie)
12:12 – Przyłożenie po akcji biegowej #15 Alonzo Brocka (nieudane podwyższenie)
III kwarta
12:18 – Przyłożenie po podaniu #1 Luke’a Zetazate do #11 Kuby Kapuścińskiego (nieudane podwyższenie)
IV kwarta
18:18 – Przyłożenie po podaniu biegowej #13 Artura Pazia do #6 Adriana Dąbrowskiego (nieudane podwyższenie).
21:18 – Field goal #6 Adriana Dąbrowskiego.


Dziękuję za wspieranie mojej radosnej twórczości. Nie jest to William Shakespeare lub Adam Mickiewicz nie mniej będę Ci wdzięczny drogi czytelniku za postawienie kawy.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Translate »