Power Ranking LFA 1 – po pierwszej kolejce

Pierwszy pełny weekend LFA 1 za nami, po ponad rocznej przerwie wróciła najlepsze liga w Polsce. Rozbrat z futbolem był wyjątkowo długi, przygotowania do sezonu wyjątkowo krótkie i nietypowe, większość drużyn nie zagrało nawet jednego przedsezonowego sparingu, gdzieniegdzie widać było lekką rdzę, co jest jak najbardziej zrozumiałe… Jednak najważniejszy jest fakt, że wróciliśmy na dobre, wszystkie sześć zespołów zaprezentowało swoje umiejętności, pięknych zagrań oraz twardych uderzeń nie brakowało, więc czas na drugi Power Ranking LFA 1. Moje lekkie obawy, że w ciągu sezonu nie będzie żadnych roszad pozycji, na szczęście okazały się złudne, oby było tylko więcej niespodzianek oraz zaciętych spotkań!

6. Silesia Rebels: (poprzednie miejsce w rankingu: 6) / 0 zwycięstw – 1 porażka / 14-38 w małych punktach / bilans małych punktów: -24

Po dwóch latach Rebels wrócili do LFA 1, obawiałem się tego powrotu, ale klub z Katowic pozytywnie zaskoczył. Oczywiście na ciężkim terenie w Białymstoku nie mieli dużych szans z drugą najlepszą drużyną zeszłego roku. Podjęli jednak wyzwanie i zaskoczyli wszystkich, którzy spisywali ich na ogromne straty. W poprzednim sezonie, większą liczbą punktów z Lowlanders przegrywali chociażby Warsaw Mets, Tychy Falcons w półfinale, czy Kraków Kings. Rebelianci maja o niebo lepszą drużynę niż rok temu, są jeszcze lepiej zarządzani, odważnie zdecydowali się nie „wymiękać”, grać z najlepszymi jak przystało oraz mają nawet dodatkowe sesje treningowe tuż przed spotkaniami na parkingu hipermarketu! Pierwszy krok by sprawić pozytywne wrażenie wykonany, jednak by nie było tak kolorowo, mimo ogromnego progresu, to ciągle najsłabsza drużyna w tym momencie w LFA 1 według mnie. Podgonili pozostałą część stawki, są już blisko drużyn walczących o playoffy, teraz czas na kolejne zaskoczenie i wyrwanie punktów komuś wyżej notowanemu. Będzie ciężko, ale jest to możliwe jak najbardziej! Co więcej, myślę, że spotkanie z Lowlanders mogło być jeszcze trochę bardziej zacięte niż wskazuje końcowy wynik, gdyby nie fatalny wybór ustawiania formacji defensywnej przez sztab szkoleniowy, która w pierwszej połowie dała świetnemu biegaczowi: Glenowi Toondze, wybiegać 200 jardów. Wrzucanie wszystkich defensorów do boxa, w odległości trzech jardów od strefy neutralnej, bez żadnego safety zabezpieczającego tyły, to nie jest dobry pomysł przeciwko dobrej linii ofensywej i sprawnemu RB. Lowlanders wypunktowali Rebels trzy razy w ten sam sposób, tą samą akcją, wybierając bieg na stronę bez cofniętego DB, który w sumie i tak krył skrzydłowego pod akcję podaniową. Gdy Rebelianci ogarnęli zmianę ustawienia, to było już po meczu. Ofensywa natomiast była niestety mocno przewidywalna, wymieniane importów co drive’a i opieranie na nich reversów, skrinów, jet sweepów i innych akcji polegających na bieganiu w poprzek boiska, póki co nie przyniosło wymiernych efektów i w następnym spotkaniu też na pewno nie przyniesie… W ten weekend do Katowic przyjeżdżają mocni jak zawsze (albo i jeszcze mocniejsi) Panthers Wrocław, którzy takie bieganie od sidelinu do sidelinu zamienią na ogromne straty jardowe. Ej, ale po tym spotkaniu będzie już tylko łatwiej, dwaj najciężsi przeciwnicy z głowy i czas na rywali w pobliżu zasięgu!

5. Warsaw Mets: (5) / 0 zwycięstw – 1 porażka / 7-17 / -10

Niektórzy wątpili w przewidywania moje i bukmacherów, ale jednak: Mets okazali się słabsi od połączonych sił Archers i Seahawks. Co najgorsze dla klubu z Warszawy, styl w jakim przegrali był niestety słaby. Defensywne starcie trzymało do końca w napięciu, ale czuć było, że Mets są gorsi i nie mają za bardzo pomysłu na skuteczne, regularne przesuwanie piłki w ataku. Ograniczenia związane z importami bardzo mocno wpłynęły na wygląd właśnie tej formacji: TJ Richardson nie jest nominalnym rozgrywającym i widać to gołym okiem. Umie pobiec, umie komuś mocno przyłożyć, ale z celnym rzucaniem jest już dużo gorzej, co bardzo mocno ogranicza pole manewru. Samymi biegami i skrinami (które bardzo szybko zostały potem rozczytane i przynosił straty) do playffów żadna drużyna się nie dostanie, nieważne jak mocną defensywę by miała. A obrona owszem, jest bardzo silna, po dodaniu do składu Arkadiusza Cieśloka (świetny debiut w nowych barwach) defensywna linia będzie siała postrach przez cały rok, ale to wciąż za mało. Atak Metsów zdobył okrągłe 0 punktów oraz popełnił wiele strat, nie dając odpocząć kolegom z drużyny. Czasu na wymyślenie czegoś zaskakującego i co najważniejsze produktywnego jest bardzo mało, bo w najbliższą niedzielę czas na pojedynek z mocno pobitymi, ale i na pewno podrażnionymi Tychami Falcons. Porażka z Sokołami, co tu dużo mówić: tak naprawdę zakończy szansę Mets na playoffy w tym krótkim sezonie.

4. Tychy Falcons: (3) / 0 zwycięstw – 1 porażka / 0-51 / -51

Niby wszyscy w głębi wiedzieliśmy, że tak nie będzie, ale i tak się łudziliśmy, że spotkanie z Panthers będzie choć trochę zacięte. Niestety nic z tego, Pantery przejechały się jak pociąg po Sokołach, ogromna w tym zasługa oczywiście niesamowicie silnych i dobrze przygotowanych Mistrzów Polski, nie można im niczego zabierać, ale Tychy zagrały naprawdę mocno poniżej oczekiwań, nie są tak słabą drużyną jak wskazuje na to tablica wyników. Jeśli nie zagrasz idealnego spotkania i popełnisz choć jeden większy błąd to nie masz szans w starciu z Panthers, a Falcons błędów popełniali co niemiara… Zacznijmy od zagranicznych wzmocnień: czekałem na bombę sprowadzoną od naszych zachodnich sąsiadów, ale gdy okazało się, że będzie to rozgrywający z poziomu GFL 3, to omal nie spadłem z krzesła z zawodu. Polski futbol już dawno dogonił pozostałą europejską stawkę i jedyne co LFA 1 ma wspólnego z GFL 3 to brak publicznie dostępnych statystyk… Niklas Gorny, mimo grania w futbol od 17 lat, nie wydaję się być gotowy na walkę i prowadzenie drużyny do Mistrzostwa Polski (nie wydaję się również gotowy do wielu innych futbolowych rzeczy, które po drodze trzeba zrobić by o te mistrzostwo zagrać). Natomiast głośny transfer prawie prosto z BIG 10, okazuje się jeszcze większym rozczarowaniem. Rashad Still miał dwa proste dropy (w tym jeden na td, bez żadnego defensora w pobliżu) oraz podejmował fatalne decyzje na returnach; zaczynając spod samego własnego pola punktowego, rywal Panter nie ułatwia sobie życia. Oczywiście to ciągle tylko jeden mecz, ten najcięższy, więc obym się mylił i mam nadzieję, że w następnych spotkaniach Sokoły wrócą do wysokich lotów, bo na pewno ich na to stać. Jest solidna defensywa, jest mocna linia ofensywna (biegacze Falcons mieli trochę miejsca i dziur), jest doświadczony sztab trenerski, jest wielu świetnych polskich graczy. Czas więc na powrót na zwycięskie tory oraz awans w następnym Power Rankingu! Mecz z Mets zapowiada się ekscytująco!

3. Bydgoszcz Archers: (4) / 1 zwycięstwo – 0 porażek / 17-7 / +10

Archerso – Seahawsky nie zawiodły i pokazały, wydaje mi się, dopiero początek swojego potencjału. Drużyna może grać jeszcze dużo lepiej, niż tak jak w wygranym starciu z Mets, mając tak szeroki skład i możliwości. Niedzielne spotkanie było dalekie od ideału, popełniając tyle błedów, myślę, że Łucznicy nie mają jeszcze szans w starciu z Lowlanders czy Panthers, ale pamiętajmy o kilku aspektach. Połączenie ze sobą tak wielu graczy, wcześniej nie ćwiczących ze sobą, mających tak mało czasu do zgrania jest naprawdę dużym wyzwaniem, z tygodnia na tydzień powinno być tylko dużo lepiej, co więcej do składu dołączy Kadel King, którego zabrakło w pierwszym spotkaniu. Świetny linebacker z GFL powinien zapewnić dodatkowe bezpieczeństwo i tak już bardzo mocnej formacji defensywnej, która w starciu z Mets wielokrotnie przejmowała piłkę i nie straciła nawet jednego punkcika. Pozwoli to również na pokazanie pełni umiejętności Merilowi Zero, który grał ostatnio w dwie strony, co mocno odbijało się na jego grze biegowej, w której jest specjalistą. Gdy rozważymy wszystkie te sprawy, moc Archers mocno dodatkowo wzrasta, a testem sił będzie jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań sezonu regularnego: pojedynek w Bydgoszczy z Lowlanders Białystok. Jednak tak jak ostatnio wspominałem, jedyne co mnie martwi patrząc na ten zespół to pozycja rozgrywającego i niestety obawy zostały potwierdzone. Zetazate miał kilka udanych podań, dwa przyłożenie podaniowe, ale również kilka strat, brak pewności i spokoju na boisku oraz bardzo źle wyglądające pretensje do wszystkich kolegów, gdy coś pójdzie nie tak. Gdyby Mets mieli lepszą ofensywę, to złe decyzję taktyczne w ataku mocniej odbiłyby się na Archers. Są pewniejsze zagrania niż granie nietypowych formacji na jeden jard od endzonu, w końcówce spotkania, mając niewielką przewagę. Hmm może czas na kolejny świetny ruch zarządu drużyny i przemyślenie możliwości szybkiej podmiany rozgrywającego? To by uczyniło klub z Bydgoszczy prawdziwymi kandydatami do finału!

2. Lowlanders Białystok: (2) / 1 zwycięstwo – 0 porażek / 38-14 / +24

Lowlanders wykonali swoją robotę, wygrali pewnie u siebie z Rebels, może nie w hucznym stylu, zgniatając rywali, ale pokazali solidny poziom, który pewnie będzie rósł z kolejki na kolejkę. Trzeba pamiętać, że w defensywie brakowało trzech nowych wzmocnień, które na pewno dodatkowo będą stanowić o sile obrony zespołu. Całe sobotnie show skradł oczywiście brytyjski biegacz z Dresden Monarchs: Glen Toonga. MVP 1 kolejki (głosami czytelników)

wybiegał prawie 300 jardów i zdobył 4 przyłożenia, ale jak wcześniej wspominałem: defensywa Rebels mocno mu pracy nie utrudniała swoim ustawieniem i taktyką. Przy większości długich biegów Toonga nawet nie był przez żadnego przeciwnika dotykany, więc z tymi ogromnymi zachwytami bym się jeszcze trochę wstrzymał. Oczywiście, jest to pewnie jeden z najlepszych biegaczy w historii naszych rozgrywek, dodatkowo naprawdę klasowa linia ofensywna, otwierająca tak duże dziury, że pobliski żubr, by się zmieścił. Ale uważam, że tak spektakularne wyczyny już się nie powtórzą, rywale będą mocniejsi i przede wszystkim lepiej przygotowani. Na szczęście dla Lowlanders pozytywnie wypadł debiut również Jona Mullina, który pokazał silne ramię i kilka ładnych podań do kompletnie nie krytych skrzydłowych. To ważne, że stawka goniące Mistrzów nie śpi, bo mamy cień nadziei na wyrównany sezon!

1. Panthers Wrocław: (1) / 1 zwycięstwo – 0 porażek / 51-0 / +51

Jednak niestety jest to naprawdę mały cień… Wszyscy wiedzieliśmy, że Panthers nie przespali szalonego offseasonu, ale żeby pokazać aż taką moc? Nie widać było żadnej słabej strony, w żadnej formacji. Zacznijmy od obrony, która w spotkaniu z Falcons wyszła na zero z tyłu. Defensywna linia zespołu z Wrocławia to według mnie najsilniejsza grupa zawodników w całej lidze, dodatkowo wzmocniona niesamowitym Thiadriciem Hansenem… Facet miał 3 force fumble, jeden defensywny TD, wakacje all inclusive w backfield Falcons oraz wysłał jednego Sokoła do szpitala (apropo tego hitu, polecam świetny, nowy cykl analiz zagrań pod kątem przepisów i wątpliwości z nimi związanych, prowadzony przez nasze zebry)… A to wszystko przeciwko naprawdę niezłej linii ofensywnej Falcons. Współczuje następnym zespołom. Dodatkowo musimy pamiętać, że w sobotnim spotkaniu brakowało Kamila Ruty, kapitana Panter, oraz kilku innych czołowych graczy formacji obrony. Strach się bać co będzie gdy wyjdą w pełnym składzie. Ofensywa natomiast gra tak szalonym tempem, że jestem pełen podziwu dla największych zawodników, muszących grać na takich obrotach, gdy sami się nie pokonają przez to tempo, to nikt ich nie zatrzyma. Różnorodne ustawienia, biegi, dalekie podania: cały wachlarz zagrywek, wykonywany przez bardzo szeroki skład ofensywnych zawodników prowadzonych przez Bartosza Dziedzica, który wyglądał świetnie w powrocie na swoją dawną pozycję, dla mnie to on był prawdziwym MVP 1 kolejki. Oby tak dalej, a Reprezentacja będzie miała doskonałe fundamenty. Podsumowując, wierzę, że walka o Mistrzostwo będzie się toczyła jeszcze bardzo długo, trzymając nas w niepewności do końca. Po pierwszej kolejce wiemy dużo, ale ciągle jeszcze jest przed nami więcej zagadek, wszystko może się zdarzyć. Futbol powrócił!

Fot. Piotr Piekut/Interception

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij