Power Ranking LFA 1 – trzecia sezonowa edycja

W „dziewiątkach” wiemy już praktycznie wszystko przed ćwierćfinałami (choć może się wydawać, że nie wiemy nic, bo w kuluarach chodzą niesamowite słuchy, wykluczenia, walkowery, rezygnacje i zamiany pozycji w tabeli…), a z kolei w LFA 1 pozostały nam jedynie cztery spotkania do końca sezonu regularnego. Tutaj też najważniejsze sprawy są już znane, mamy skompletowanych półfinalistów, wiemy gdzie te półfinał się rozegrają, zostaje jedynie dobrać pary oraz mieć nadzieje, że będziemy jeszcze świadkami takich spotkań jak w zeszły weekend, kiedy to rozegrały się dwa wspaniałe pojedynki, mające w sobie wszystko to co najlepsze w futbolu. A potencjał jest, bo niedługo czekają nas same szlagiery: pojedynek dwóch najlepszych zespołów ostatnich lat oraz bezpośrednie boje o trzecie i piąte miejsce w tabeli. Jeśli pandemia oraz plany rządu nie pokrzyżują planów, to czeka nas wspaniała, sportowa końcówka roku!

6. Warsaw Mets: (poprzednie miejsce w rankingu: 6) / 0 zwycięstw – 4 porażki / 7-120 w małych punktach

Kolejne kwarty mijają, a ofensywa Metsów dalej nie ma na koncie ani jednego punktu. Ogólnie jest to coś nie do pomyślenia, ale wiadome było, że z Lowlanders i Panthers, poprawić tę statystykę będzie bardzo ciężko. O spotkaniu z obrońcami tytułu nie ma co się rozpisywać, przez moment nawet nie było złudzenia, że będzie się tam toczyła zacięta walka. Jednak w Warszawie, Mets przez dużą część czasu trzymali się blisko zespołu z Białegostoku. Nie byliśmy świadkami żadnych fajerwerków, bo też nie było do tego możliwości w tych tragicznych warunkach atmosferycznych, ale widzieliśmy pasję, twarde biegi, kilka udanych akcji. Niestety to o wiele, wiele za mało. Klub ze stolicy to na pewno największe rozczarowanie tego sezonu, a co najgorsze, swój los przekreślili jedną decyzją. Czy z innym rozgrywającym dostali, by się do półfinałów? Możliwe, że nie, ale na pewno wyglądaliby bardziej solidnie. Teraz pozostaje walka o piąte miejsce z Rebels i pierwszą wygraną w sezonie. Wierzę, że to spotkanie będzie naprawdę zacięte i ciekawe, na pewno nie na najwyższym poziomie sportowym, ale pełne temperamentu, motywacji i ognia.

5. Silesia Rebels: (5) / 0 zwycięstw – 4 porażki / 75-161

Rebels kolejny raz pozytywnie zaskoczyli, po przyzwoitym występie w derbach Śląska, teraz stoczyli bardzo zacięty bój z Bydgoszcz Archers, który decydował o awansie do playoffów. Mało kto się spodziewał, że będzie to aż tak bliskie spotkanie: do zwycięstwa zabrakło dwóch punktów, a o losie meczu zadecydowała większa ilość błędów po stronie Rebels. Gdyby w Bydgoszczy wygrali goście, to byłaby to ogromna sensacja, choć powoli powinniśmy się przyzwyczajać, że klub z Katowic staję się jedną z najlepszych drużyn w Polsce, a co najważniejsze, robi to w bardzo szybkim tempie. Zły snap skutkujący safety oraz fatalne podanie na pick six, pod własnym polem punktowym: gdyby nie te dwie akcje, to Rebels teraz czekaliby na spotkanie z Mets jako szansę na awans z czwartego miejsca. Tak pozostaje jedynie bój o piąte miejsce, w którym dla mnie Silesia będzie dużym faworytem. Kto by pomyślał przed sezonem…

4. Bydgoszcz Archers: (3) / 2 zwycięstwo – 1 porażka / 70-84

Mimo zwycięstwa w ostatni weekend, Archers mocno zawiedli, męczyli się z Rebels i do samego końca spotkania nie byli pewni awansu do playffów. Po wszystkich transferach ambicje klubu na pewno są bardzo duże, ale to również powoduje, że przeciętny kibic, znawca lub przeciwnik, będzie więcej oczekiwał od drużyny. Nowy rozgrywający: Dustin Hawke Willingham, dalej nie zachwyca, zamiast dużego progresu w stosunku do Luka Zetazate, mamy gracza o podobnych umiejętnościach. Spotkanie z Silesią, zakończył z jedynie 55 podaniowymi jardami, a pamiętajmy, że Rebelsi wpuszczają zdecydowanie największa ilość punktów i jardów w tym sezonie. Dodatkowo „popisał” się bardzo brzydkim blind-side blokiem, całkowicie z dala od akcji… zwykłe chamskie i brudne zagranie. Losy Archers ocaliła dobrze sprawująca się defensywa oraz Meril Zero Paul, który zagrał świetne spotkanie, zdobywając aż 251 jardów i trzy przyłożenia. Klub czeka teraz spotkanie z Mistrzem Polski, które wydaje się być przykrą formalnością oraz najważniejsze spotkanie dotychczasowego roku: pojedynek z Falcons o trzecie miejsce po sezonie regularnym, którzy rozkręcają się z tygodnia na tydzień…

3. Tychy Falcons: (4) / 2 zwycięstwa – 2 porażki / 90-138

I w tym Power Rankingu zdecydowanie prześcigają klub z Bydgoszczy. Do meczu z Lowlanders podchodziłem z dużą rezerwą, a tu proszę: prawdopodobnie oglądaliśmy pojedynek sezonu! Naprawdę niesamowite spotkanie, nie dość, że bardzo zacięte, to stojące na porządnym poziomie, prawdziwy bój o drugie miejsce w tabeli. Mieliśmy tam wszystko: piękne dalekie akcje, twarde zagrania defensywy, nerwy, przepychanki, wykluczenia, kluczowe straty i co najważniejsze, z góry nieoczywiste zakończenie spotkania. Polecam każdemu kto jeszcze nie widział! Krytykowany na początku sezonu Niklas Gorny, prezentuje się coraz lepiej, zresztą tak jak i cały team z Tychów. Mało co, a oba półfinały mielibyśmy na południu Polski… Sokoły latają coraz wyżej, zapowiada to ciekawą końcówkę sezonu, ale by dotrzeć do wymarzonego finału muszą jeszcze wiele poprawić. Szkoda kilku prostych błędów i fumbli, przy ograniczeniu własnych pomyłek, Falcons naprawdę mają realną szansę na pokonanie Lowlanders w rewanżu! Najpierw jednak pojedynek z Archers, który na pewno nie będzie łatwy, a stawka spotkania jest bardzo duża: każdy chce uniknąć Panthers w półfinale.

2. Lowlanders Białystok: (2) / 4 zwycięstwa – 0 porażek / 156-70

Lowlanders wygrali wszystkie dotychczasowe spotkania, ale niestety nie wyglądają jak team, który może zagrozić Panterom. O spotkaniach z Falcons i Mets już trochę napisałem; w korespondencyjnych pojedynkach, drużyna z Wrocławia wyglądała o klasę lepiej. I jest to powód do smutku, bo wszyscy chcemy, by kluby goniły świetny poziom Panter, a nie żeby te odjeżdżały jeszcze dalej w ekspresowym tempie. W przyszły weekend, w końcu przekonamy się, czy ta różnica naprawdę się tak zwiększyła od zeszłego roku: czeka nas potencjalny hit między dwoma najlepszymi drużynami w Polsce. Niestety, pod znakiem zapytania stoi występ dwóch importów z Białegostoku, którzy zostali zdyskwalifikowani w meczu z Falcons: Brandon Gwinner wyleciał za kopnięcie rywala (ponoć był wcześniej uderzony, choć nagranie tego nie potwierdza, ani nie zaprzecza), a Tommy Kaczocha za dwa niesportowe zachowania. Gdy dodamy do tego kilka kontuzji w składzie Białostoczan, to szybko z hitu może się zrobić mercy rule… Sam Glen Toonga nie wygra wszystkich spotkań, dodatkowo zawodzi trochę defensywa, która na papierze wygląda naprawdę powalająco, a w rzeczywistości jest mało zgrana i wpuszcza często big playe. Pozostaje mieć nadzieję, że na playoffy, Lowlanders i wszystkie inne drużyny, będą miały w miarę możliwości zdrowe i pełne składy, które dostaną szansę na dokończenie rywalizacji na pełnych obrotach.

1. Panthers Wrocław: (1) / 3 zwycięstwa – 0 porażek / 165-7

Niezmiennie na pierwszym miejscu i nie zanosi się, żeby miało się to szybko zmienić. Pantery dołożyły kolejny pogrom do zera, tym razem przeciwko Mets. Całkowita dominacja na każdym polu ( jedynie DL Mets wygrał kilka pojedynków z liną ofensywną), zróżnicowana ofensywa, niesamowite tempo gry, szczelna defensywa, która co mecz dorzuca jakieś punkty od siebie, poukładane specjalne formacje. W tym meczu Pantery nawet pomagały ogarniać mecz sędziom z Czech, którzy nie radzili sobie za bardzo z prędkością gry i tym co się dzieje na boisku, w takim stopniu jak nasi Polscy arbitrzy… Przed Panthers jeszcze dwa spotkania w sezonie zasadniczym, które całkiem prawdopodobnie powtórzą się w plaoffach: najpierw kolejny pojedynek we Wrocławiu, tym razem przeciwko Archers oraz szlagier z osłabionymi Lowlanders. Oby choć jedna kwarta była w tych pojedynkach zacięta…

Zostaw komentarz

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij