Power Ranking LFA1 – po drugiej kolejce

Druga kolejka LFA1 już za nami. Tym razem zwyciężali: Panthers, Wataha, Seahawks, Kings i Lowlanders. Trzeba przyznać, że klubom udaje się utrzymać dobrą średnią. Znów zaledwie dwa z pięciu spotkań weekendu zakończyły się blowoutami. Większość meczów dostarczyła fanom wielu emocji, no i nie brakowało niespodziewanych momentów. Oby tak dalej. Czas na aktualizację Power Rankingu.

12. Wilki Łódzkie ( – )
Bye week dobiega końca, ale terminarz wciąż nie rozpieszcza reprezentantów łódzkiego. Po zakończonym wysoką porażką meczu otwarcia czas na trudny wyjazd do Warszawy. Wilki miały dodatkowy czas na analizę swoich błędów, ale Mets również pauzowali. Futboliści z Łodzi będą musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, aby opuścić ostatnie miejsce.

11. Rhinos Wyszków ( – 2 )
Zgodnie z oczekiwaniami Nosorożce nie postraszyły Ludzi z Nizin. Lowlanders zwyciężyli pewnie i wysoko, choć przez większość meczu grali w dość eksperymentalnych ustawieniach. Żaden z obserwatorów nie miał wątpliwości, komu należała się wygrana. Rhinos są pierwszą drużyną w tegorocznych rozgrywkach, która zakończyła mecz z zerowym dorobkiem punktowym. Najwyższy czas na przełamanie. O pierwsze zwycięstwo powalczą w niedzielę w Poznaniu.

10. Towers Opole ( – )
Wieże rozpoczęły sezon od domowego starcia z najtrudniejszym możliwym rywalem. Warto je jednak pochwalić. Nie przestraszyły się Panter i podeszły do przeciwnika bez kompleksów. Niespodzianki nie było. Zwyciężyli wrocławianie, ale Towers zdołali wymusić kilka strat oraz wywalczyć honorowe przyłożenie. Mogło być zdecydowanie gorzej. W trzeciej kolejce czeka ich daleki wyjazd do Olsztyna.

9. Olsztyn Lakers ( – 1 )
Jeziorowcy przyjechali do Zielonej Góry po zwycięstwo. Rozpoczęli doskonale, ale rywal szybko przejął inicjatywę. Później agresywna defensywa Watahy skutecznie zatrzymywała kolejne ataki Lakers. Dwie wyjazdowe wygrane na dobry początek sezonu były w zasięgu, ale futboliści z Olsztyna muszą zadowolić się jedną. To mimo wszystko niezły wynik. Teraz czas na domowe otwarcie, w którym Warmię odwiedzą Towers.

8. Wataha Zielona Góra ( + 3 )
Zielonogórzanie zaliczyli pierwszą wygraną w najwyższej klasie rozgrywkowej i z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Tryumf nad Lakers nie przyszedł im łatwo, ale należy podkreślić, że zaprezentowali się zdecydowanie lepiej niż w meczu otwarcia. Stres i onieśmielenie pozostawiono w szatni, a ilość błędów i kar mocno zniwelowano. Czas na oddech i bye week, a następnie prawdziwy test i starcie z czołówką. Już za niecałe 2 tygodnie Wataha odwiedzi Tychy.

7. Armia Poznań ( – 1 )
Futboliści z serca Wielkopolski byli o krok od sprawienia zdecydowanie największej niespodzianki w sezonie. Pierwsza połowa wyjazdowego starcia z Kings układała się dla nich idealnie. Niestety, paliwa wystarczyło zaledwie na dwie kwarty. Po zmianie stron Królowie przejęli inicjatywę i obnażyli wszystkie niedociągnięcia w szeregach Armii. Obrona została całkowicie rozpracowana, a atak zupełnie stracił skuteczność. To jasny znak, że Poznań nie zasługuje jeszcze na miejsce w czołowej szóstce. Być może sytuacja ulegnie zmianie w domowym debiucie, gdzie Armia zmierzy się z Rhinos.

6. Warsaw Mets ( + 1 )
Mets pauzowali, a weekend odpoczynku wykorzystali na przygotowania do domowego otwarcia sezonu. Na stadionie przy ul. Konwiktorskiej podejmą Wilki Łódzkie. Nie trzeba dodawać, że będą wielkimi faworytami. Ich celem jest „statement win”, który nakręci zawodników na bezpośrednią rywalizację w kluczowych meczach z ligową czołówką. Przed własną widownią Mets chcą zaprezentować prawdziwy futbolowy show.

5. Kraków Kings ( – )
Nowy sezon ma być dla Królów przełomowy. To moment kiedy „Royal Family” ma wykonać efektowny krok do przodu i na stałe dołączyć do ścisłej ligowej czołówki. Inauguracyjne dwie kwarty musiały więc wprawić krakowskich fanów futbolu w wielkie zakłopotanie. Armia wykorzystała błędy rywala i wyszła na pewne prowadzenie. Na szczęście Kings zdołali szybko odzyskać inicjatywę i dzięki doskonałej drugiej połowie wywalczyli pierwszą wygraną. Mecz otwarcia nie był jednak idealny w ich wykonaniu, co musi niepokoić. Teraz czas na wyjazdowe starcie z Panthers. Aby zaskoczyć rywala będzie potrzeba zdecydowanie więcej niż dwóch dobrych kwart.

4. Tychy Falcons ( – 1 )
Przed rokiem Sokoły dostały w Gdyni prawdziwe lanie. Tym razem zaczęło się podobnie, ale później reprezentanci Górnego Śląska przypomnieli sobie, że potrafią grać w futbol. Postraszyli faworyzowane Jastrzębie, ale zabrakło im dokładności, aby w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Porażka w trójmieście pozostawiła wśród graczy Falcons dominujące uczucie niedosytu. Już w najbliższy weekend zamieni się on w sporą dawkę motywacji. Tyszanie wybierają się na „Dziki Wschód”, aby zmierzyć się z Lowlanders.

3. Lowlanders Białystok ( + 1 )
Wrocławski mecz otwarcia nie ułożył się po myśli Ludzi z Nizin, ale już niedzielny wyjazd do Wyszkowa przebiegł zgodnie z planem. Wysoka i pewna wygrana nastąpiła pomimo intensywnego rotowania składem. Białostoczanie byli o kilka klas lepsi od rywala i postanowili sprawdzić sporo niekonwencjonalnych rozwiązań. Jako pierwsi w bieżących rozgrywkach wygrali „do zera”. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Mistrzowie będą w grze do samego końca. W domowej inauguracji sezonu czeka ich trudny mecz z Falcons.

2. Seahawks Gdynia ( – )
W drugiej kolejce Jastrzębie nie dominowały tak bardzo jak w pierwszej, choć początek spotkania sugerował, że nic nie stracili ze swojej siły. Szybko wypracowały przewagę nad Sokołami, ale później zaczęły popełniać błędy. Rywal nieomal zdołał odrobić straty, jednak w końcówce znowu dało o sobie znać słynne na cały kraj doświadczenie Seahawks. Na nieskazitelnym wizerunku gdynian pojawiły się jednak rysy i weekend przerwy z pewnością pozwoli na ich dogłębną analizę. Niepokonane Jastrzębie wracają do gry dopiero za dwa tygodnie.

1. Panthers Wrocław ( – )
Trudno powiedzieć, czy Panthers zlekceważyli opolskiego rywala, czy też Towers faktycznie zaskoczyli ich swoją postawą. Pewne jest jednak, że początek meczu z beniaminkiem wyraźnie faworytom nie wyszedł. W miarę rozwoju spotkania wrocławianie coraz wyraźniej przejmowali inicjatywę i prezentowali swoją dominację. Wolny start musi ich jednak nieco zaniepokoić. Szczególnie w kontekście zbliżających się starć w pucharze CEFL. Sobotni mecz domowy z Kings będzie ostatnim sprawdzianem przed batalią z Calandą Broncos. Za dwa tygodnie czas na pierwszy wrocławski szczyt formy.

Dawid Biały foto: Kamil Ptaszkiewicz

Leave a Reply