Power Ranking LFA1 – po trzeciej kolejce

Trzeba przyznać, że trzecia kolejka wywołała sporo emocji. Przyniosła kibicom: „epic collapse Mistrzów”, efektowne wygrane Falcons i Mets, solidną postawę Kings przeciwko faworyzowanym Panthers, wyjazdowy tryumf Towers i kolejne zwycięstwo Armii. Działo się bardzo dużo. Najwyższy czas na aktualizację Power Rankingu.

12. Wilki Łódzkie ( – ) 0 – 2 / 7:104 / -97
Terminarz nie rozpieszcza Wilków. Na dzień dobry musiały zmierzyć się z Seahawks, a następnie wróciły do gry po bye weeku i od razu trafiły na bardzo zmotywowanych Mets. W obydwu meczach szanse na zwycięstwo były minimalne. Bilans małych punktów na poziomie 7:104 mówi sam za siebie. W czwartej kolejce futboliści z Łodzi wybiorą się do Poznania, aby powalczyć z będącą na fali Armią.

11. Rhinos Wyszków ( – ) 0 – 3 / 45:100 / -55
Wyprawa do serca Wielkopolski miała być dla Nosorożców szansą na odbicie się od dna. Niestety zespół zaliczył kolejną, już trzecią, porażkę. Jest ona o tyle bardziej bolesna, że Rhinos niemal do samego końca „byli w grze”. W kluczowych momentach przewaga Armii wynosiła zaledwie 4 punkty. Mimo to doświadczona ekipa z Poznania zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wyszków już wie, że niemal na pewno będzie walczył tylko o utrzymanie. Do rywalizacji wraca dopiero po przerwie świątecznej.

10. Olsztyn Lakers ( – 1 ) 1 – 2 / 52:84 / -32
Jeziorowcy nie mogą narzekać na niekorzystny terminarz. Seria naprawdę trudnych meczów czeka ich dopiero w drugiej części sezonu. Mimo to już teraz mają na swoim koncie dwie porażki. W miniony weekend ulegli na własnym terenie Towers. Zdołali zgromadzić na trybunach wielu kibiców, ale zdecydowanie gorzej szło im gromadzenie jardów i przede wszystkim punktów. Przed futbolistami z Olsztyna podwójny bye week. Do rywalizacji wracają dopiero po świętach.

9. Wataha Zielona Góra ( – 1 ) 1 – 1 / 36:27 / +9
W trzeciej kolejce Wataha pauzowała, więc nie miała wielkiego wpływu na korektę swojej pozycji względem ubiegłego tygodnia. Miała za to trochę czasu na zaleczenie drobnych urazów i dopieszczenie playbooka. Będzie to o tyle istotne, że w czwartej serii meczów wybiera się na bardzo trudny wyjazd. W najbliższą niedzielę Zielonogórzanie zmierzą się na Górnym Śląsku z Falcons.

8. Towers Opole ( + 2 ) 1 – 1 / 26:54 / -28
Beniaminek z Opola właśnie udowodnił, że nie będzie chłopcem do bicia w najwyższej klasie rozgrywkowej. W otwierającym sezon starciu z Panthers pokazał wolę walki, a podczas dalekiego wyjazdu do Olsztyna zaimponował żelazną defensywą. Wieże nie straciły nawet jednego punktu i w pełni zasłużyły na wyraźny awans w Power Rankingu. Wygrana nad Lakers większą ilością punktów, a do tego „do zera” sprawia, że dodatkowo przeskakują Watahę.

7. Lowlanders Białystok ( – 4 ) 1 – 2 / 60:84 / -24
Dramat. Trudno znaleźć lepsze słowo na określenie minionego weekendu w wykonaniu Mistrzów Polski. Falcons są wymagającym rywalem, ale od ubiegłorocznych złotych medalistów możemy, a nawet musimy, wymagać dużo. W połowie drugiej kwarty Lowlanders przegrywali 0:26. Ich atak nie funkcjonował, a obrona nie radziła sobie z zatrzymywaniem tyskiej ofensywy. Porażka z Falcons nie jest niespodzianką, ale styl w jakim została osiągnięta to zdecydowanie największa sensacja trzeciej kolejki. Na szczęście Ludzie z Nizin wracają do gry dopiero po świętach. Mają dużo czasu na przemyślenia.

6. Armia Poznań ( + 1 ) 2 – 1 / 48:48 / 0
Armia jest w bieżących rozgrywkach kwintesencją solidności. Drużyna zna swoje ograniczenia. Nie możemy oczekiwać od niej ofensywnych szaleństw i punktów zdobywanych w hurtowych ilościach. Swoim kibicom funduje za to twardą i bardzo konsekwentną postawę. Szeroki, doświadczony skład robi co do niego należy. Ma dodatni bilans i stopniowo kolekcjonuje wygrane nad rywalami z dolnej części stawki. W najbliższy weekend ugości na własnym terenie Wilki. Nie ma żadnych wątpliwości, kto będzie faworytem.

5. Kraków Kings ( – ) 1 – 1 / 46:62 / -16
Królowie ulegli we Wrocławiu, ale w ich przypadku nie ma mowy o spadku w Power Rankingu. Postawa krakowian w meczu z faworytem sprawiła, że wielu kibiców Panthers przecierało oczy ze zdumienia. Zgodnie stwierdzili, że już dawno nikt w Polsce, grającym w pełnym składzie Panterom, tak się nie postawił. Kings udowodnili, że ich rozwój przebiega zgodnie z planem. W sobotę wybiorą się do Opola, gdzie będą celować w pewną wygraną w starciu z Towers.

4. Warsaw Mets ( + 2 ) 1 – 1 / 55:31 / +24
Warszawska inauguracja sezonu wypadła bardzo okazale. Na stadionie przy ul. Konwiktorskiej pojawiło się wielu kibiców, którzy byli świadkami dominacji swojej drużyny. Mets celowali w „statement win” i dokładnie takie zwycięstwo udało się osiągnąć. Atak bez problemu zdobywał kolejne jardy, a obrona tylko raz pozwoliła rywalowi na wycieczkę do „red zone”. Chwilę później wymusiła stratę i to idealnie podsumowuje skalę przewagi Mets nad przeciwnikiem. W stolicy panują szampańskie nastroje, ale już teraz trzeba się skupiać na kolejnym spotkaniu. Gdynia i Seahawks czekają.

3. Tychy Falcons ( + 1 ) 2 – 1 / 97:58 / +39
Myślę, że gdyby ktoś przed sezonem powiedział Sokołom, że na starcie rozgrywek ulegną minimalnie Seahawks, a do tego wyraźnie pokonają Mets i Lowlanders, to braliby taki scenariusz w ciemno. Dzisiaj, kiedy są już świadomi swojej siły ich apetyt staje się coraz większy. Ubiegłoroczne problemy z szerokością składu to czasy słusznie minione. Bardzo pewne wyjazdowe zwycięstwo nad Lowlanders pokazuje jasno, że w tym sezonie z Falcons trzeba się liczyć. W niedzielę, na własnym terenie podejmą Watahę.

2. Seahawks Gdynia ( – ) 2 – 0 / 94:34 / +60
Jastrzębie mają za sobą bye week, a więc nie brakowało im czasu na analizę poczynań swojego najbliższego rywala. Już w najbliższą sobotę, na Narodowym Stadionie Rugby zmierzą się z Warsaw Mets. To będzie ciekawy pojedynek, w którym nie zabraknie smaczków, w końcu warszawski atak prowadzi były SuperFinałowy rozgrywjący Seahawks. Mecz kolejki zapowiada się elektryzująco, jednak nikt nie ma wątpliwości, że rola faworyta przypadnie gospodarzom.

1. Panthers Wrocław ( – ) 3 – 0 / 147:27 / +120
Pantery nie mają łatwego życia na krajowym podwórku. Kolejny tydzień z rzędu musiały się nieco wysilić, aby pokonać rywala. Przeciwko Kings nie udało im się uruchomić „mercy rule”, co bardzo dobrze świadczy o postawie reprezentantów Krakowa. Niepokonani i, mimo wszystko, dominujący Panthers do ligowej rywalizacji powrócą dopiero po przerwie świątecznej. W weekend nie będą się jednak nudzić. Wrocław odwiedzi Mistrz Szwajcarii, Calanda Broncos. Czas na pucharowe otwarcie i wymagający europejski test.

Leave a Reply