Power Ranking PFL 1 – pierwsza sezonowa edycja 2022

Półmetek sezonu zasadniczego PFL 1 za nami; każda drużyna rozegrała po trzy spotkania, więc to świetny moment, by ponownie przyjrzeć się ligowemu układowi sił. Mimo, że czołówka zarysowała się dosyć wyraźnie, to wciąż możemy być świadkami wielu roszad w tabeli, szczególnie w dolnej jej części. Walka o wejście do półfinałów może się rozstrzygnąć nawet i w ostatniej kolejce!

6. Warsaw Eagles: (poprzednie miejsce w rankingu: 6)

W Eagles sytuacja po staremu, poziom sportowy i organizacyjny leży po całości. Już w zeszłym roku „Orły” odstawały od reszty drużyn, jednak wciąż umiały chociażby zdobyć jakiekolwiek punkty, czy przez daną część spotkania nawiązywać w miarę wyrównaną walkę. Teraz nawet na to ich nie stać. W większości młodzi i niedoświadczeni zawodnicy nie są fizycznie gotowi na poziom PFL 1, co przypłacają wieloma urazami; organizacyjny zamęt spowodował rotację zawodników importowanych, którzy w niektórych spotkaniach nawet nie mogli występować ze względu na niedopatrzenia zgłoszeniowe. Dodatkowo kontuzja podstawowego rozgrywającego sprawiła (choć to akurat wątpliwa strata), że Eagles nie dysponują żadnym argumentem w walce w najwyższej klasie rozgrywkowej. Najwyższy czas zejść o poziom niżej i dać w spokoju ograć się swoim graczom.

5. Tychy Falcons: (2)

Wystąpienie w CEFL Cup było odważnym posunięciem, ale wychodzi na to, że nie wyszło Falcons na dobre. Tyszanie nie dysponują tak szerokim i wszechstronnym składem jak w zeszłych latach, co powoduje bardzo powolny i mało efektywny początek sezonu. Po zeszłorocznym awansie do Polish Bowl, każdy „Sokół” ostrzył sobie zęby na zwycięstwo w PFL 1, tymczasem Falcons zaczęli od wyraźnej przegranej w derbach Śląska z Rebels, by potem przegrać jeszcze z Prague Lions oraz Lowlanders Białystok. Gołym okiem widać, że nie jest to tak mocna ekipa jak w poprzednich sezonach. Front 7 w defensywie nie sieje takiego postrachu jak kiedyś, szczególnie widać braki na defensywnej linii, z której odeszło wielu weteranów. Po drogiej stronie najsłabszym ogniwem jest linia ofensywna, która daje niewiele czasu Jeffreyowi: rezultatem jest zdecydowanie najsłabszy atak podaniowy z zespołów top 5, ze średnia niewiele ponad 100 jardów na mecz. Półfinał się mocno oddalił, jednak wciąż wszystko w rękach Falcons, decydujące będą czerwcowe spotkania z Mets i Rebels.

4. Silesia Rebels Katowice: (4)

Na Śląsku nie dzieje się za dobrze, Rebels, podobnie jak i Falcons, mieli dużo większe ambicje niż to co pokazuje obecnie tabela oraz wyniki. W Katowicach hucznie fetowano długo wyczekiwane derbowe zwycięstwo, by potem bardzo boleśnie powrócić do rzeczywistości. Wysyp kontuzji sprawił, że najpierw Rebels zaskakująco przegrali z Mets, a potem zostali zmieceni przez Kings. Dobrze reklamowane wzmocnienia zmyliły również i mnie, ponieważ wierzyłem, że z dobrze trafionymi importami Katowice mogą spokojnie awansować do Polish Bowl. Tymczasem w defensywie mamy wymianę zawodnika z USA (z powodu urazu), a w ofensywie europejskie wzmocnienia okazały się na ten moment kompletnym niewypałem. W Rebels nie istnieje gra biegowa, co powoduje jeszcze większą presje na Davidzie Jamesie, który musi dwoić się i troić, by wyciągnąć jakieś jardy. Silesia wciąż ma dużo czasu na poprawę gry oraz podleczenie składu, ale niestety ostatnio wygląda to bardzo blado.

3. Warsaw Mets: (5)

Po stracie Davida Asha wielu nie wierzyło w Mets, ze mną na czele, ale klub ze stolicy pokazuje kawał solidnego, bardzo fizycznego futbolu od początku sezonu. Prawda, na starcie wyraźnie przegrali z Lowlanders, jednak wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, które było mocno zacięte (dodatkowo Warszawa grała wtedy bez kilku swoich kluczowych graczy). Posiłki z pobliskich klubów poszerzyły wyraźnie skład, a trafieni zawodnicy z USA dodali charakteru i wyrazistości drużynie. Jessie Robins jest idealnym rozgrywającym na nasze warunki, który umie rzucić i pobiec kiedy jest taka potrzeba. Po drugiej stronie bardzo mocna linia defensywna jest prawdziwą zmorą przeciwników. Mogłoby się wydawać, że Mets mają już pewne miejsce w Playoffach, jednak nic bardziej mylnego, drużynę czeka zdecydowanie najcięższy terminarz, gdyż będą musieli się jeszcze zmierzyć z Kings, Falcons oraz rozegrać rewanż z Lowlanders. Jedno zwycięstwo zapewni awans do półfinału, a dodatkowo wysoka wygrana z Białymstokiem może dać miejsce w top 2, choć o to będzie bardzo ciężko.

2. Lowlanders Białystok: (3)

Krytykowałem przed sezonem Lowlanders za brak dużej aktywności podczas offseasonu, jednak nie odbija się to na nich tak mocno jak przewidywałem. „Kręgosłup” zespołu pozostał co daję nam solidną defensywę oraz mocno wszechstronny atak, ze świetną grą biegową, która spoczywa na barkach weteranów: Mikołaja Pawlaczyka oraz Krzysztofa Czaplejewicza. Na ten moment Białystok wygląda jak pewniak do udziału w Polish Bowl, jednak do końca sezonu może się jeszcze wiele wydarzyć. Dodatkowo bezpośredni pojedynek z Kings wyraźnie pokazał, kto jest dotychczasowym numerem jeden w Polskiej Futbol Lidze w 2022 roku.

1. Kraków Kings: (1)

Przewidywania większości Pasjonatów jak najbardziej się potwierdziły, Kraków Kings wykonali niesamowitą robotę pomiędzy sezonami, budując roster, który praktycznie nie ma słabych punktów. Ofensywa ma najwięcej punktów, jardów podaniowych oraz biegowych, głębia składu wręcz powala. Defensywa natomiast traci najmniej jardów oraz punktów; jednym słowem Kraków wygląda jak jedyny kandydat do zgarnięcia Mistrzostwa Polski. W tym sezonie dominuje rywali niczym Panthers, zanim przeszli do European League of Football. Nawet jeśli zespół złapie plaga kontuzji, to na każdej pozycji jest gotowy gracz, by wejść i dać od siebie praktycznie tyle samo co starter. Pamiętajmy jednak za co kochamy futbol, jak bardzo nieprzewidywalnym jest sportem, a poza tym w pamięci na pewno mamy nasze finały w których murowani faworyci schodzili z boiska pokonani.

Translate »