Power Ranking PFL 2 – pierwsza sezonowa edycja

Piękne futbolowe czasy trwają w najlepsze, co tydzień drużyny dostarczają nam niesamowitych emocji, grając bardzo często, jak równy z równym, do samego końca. Oczywiście, poziom bywa różny, ale fakt, że przed każdym spotkaniem ciężko jest wytypować zdecydowanego faworyta, dodaje ogromnego smaczku i zachęca do włączenia coraz to bardziej udoskonalonych transmisji Polskiej Futbol Ligi. Co więcej: od tego weekendu kibice wracają na trybuny, więc sezon rozgrzewa się do czerwoności! W pierwszej lidze czekają nas dwa hitowe starcia: derby Śląska oraz spotkanie Archers-Mets, które mogą mocno namieszać w tabeli. Czas więc tym razem przyjrzeć się PFL 2, gdzie stawka jest równie zacięta, a w sobotę będzie miał miejsce pojedynek dotąd dwóch niepokonanych drużyn, na samym szczycie!

7. Wieliczka Dragons

Ulubieńcy Pasjonatów: Smoki z Wieliczki, niestety lądują na samym końcu rankingu, ale w ostatniej kolejce drużyna ewidentnie pokazała, że idzie w dobrym kierunku. Bój do ostatnich sekund na wyjeździe, z weteranami drugoligowych boisk – Rockets Rzeszów, spokojnie mógł zakończyć się pierwszą wygraną Dragons w historii. Klub zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż w pierwszym meczu w Łodzi, wzmocnienia ze wschodu w końcu zaczęły robić różnice, a nowe stroje chyba naprawdę dodały chłopakom skrzydeł. Playoffy raczej już odleciały w tym roku, ale pojedyncze zwycięstwo w kolejnych spotkaniach na pewno jest w zasięgu ręki. Na koniec przykra informacja, Tim Bishop, kiedyś znany ze swojej pomysłowości i umiejętności trenerskich, opuszczając Wieliczkę kolejny raz pokazał, że nie jest profesjonalistą. Przykra sprawa, bo Dragons mocno w niego zainwestowali, ale powinni mieć na uwadze, że skoro „uciekł” z Rebels, to i z Dragons jego przygoda mogła się skończy różnie…

6. Rockets Rzeszów

Rakiety w ostatnich miesiącach spadają bardzo szybko w dół… Najpierw zamieszanie z playoffami LFA 9 w zeszłym roku, a teraz bardzo kiepski początek obecnego sezonu: sromotna porażka z Armią i ledwo obronione zwycięstwo nad Dragons. Kilku kluczowych zawodników odeszło ze składu, w tym najlepszy gracz Rockets – Bartosz Słomka i to mocno odbiło się na formie Rzeszowian. Czas na poprawę jeszcze jest, ale jeżeli poziom gry dalej będzie tak wyglądał to Rockets mogą wylądować na samym końcu tabeli. Kolejne spotkanie: z Miners Wałbrzych, ma kluczowe znaczenie dla tego sezonu i w moich oczach ewidentnymi faworytami będą „Górnicy”.

5. Hammers Łaziska Górne

Hammers rozpoczęli rozgrywki od dwóch porażek, ale ciągle są w grze. Współpraca z Falcons pozwoliła utrzymać drużynę, dodała do wąskiego składu kilka bardzo doświadczonych nazwisk oraz paru wyróżniających się juniorów z Tychów. Mimo tego roster dalej jest mocno okrojony, a kilku graczy musi grać w dwie strony. To pokazuje jak ważne jest posiadanie swojej drużyny juniorskiej, Hammers nigdy takowej nie posiadali, co teraz bardzo mocno się na nich odbija. Rozgrywający Josh Mills wygląda całkiem obiecująco, ofensywa umie regularnie przesuwać się z piłką, jednak własne, proste błędy nie pozwoliły Łaziskom powalczyć ani z Białymi Lwami, ani z Miners. Pojedynek z Wilkami będzie ostatnim momentem, by się obudzić i utrzymać swoje szansę na półfinały. Wierzę, że doświadczony sztab trenerski z Falcons wymyśli coś ekstra i zgra drużynę na najważniejszy moment sezonu.

4. Miners Wałbrzych

W offseasonie w Miners zaszło wiele zmian, zresztą jak co roku. Co sezon skład jest mocno zmieniany i główna baza zawodników z Wałbrzycha współpracuje z różnymi. dokooptowanymi graczami. Tym razem nie ma już wzmocnień ani z Bielawy, ani z dawnej drużyny „Outlaws”, ale są posiłki zza wschodniej granicy. Zawodnicy z Ukrainy naprawdę świetnie wkomponowali się w roster Miners, dając atakowi wiele różnorakich opcji gry. Do tego ofensywę prowadzi solidny Belg – Arne Vandenbergh, a sztabem trenerskim zarządzą nie jak zawsze Paweł Sołtysiak, a były import z Wałbrzycha – Austin Stubbs. Drużyna wygląda solidnie i choć z Armią nie miała większych szans, to każdy inny przeciwnik jest już w zasięgu ręki. Dla mnie to pewniak na awans do playoffów.

3. Wilki Łódzkie

Weterani polskich rozgrywek, zawsze solidni, ale jednak bez większego błysku i imponujących sukcesów. Ten sezon zapowiada się dla Wilków podobnie, kilka wygranych oraz awans do półfinałów i na tym zapewne koniec. W starciu z Białymi Lwami zaprezentowali się średnio, bardzo dziwny playcalling – granie 4 prób nawet na własnym 20 jardzie, spowodował, że mocna defensywa musiała zatrzymywać rywali w mega ciężkich sytuacjach. Siłowy pomysł na granie sprawdza się ze słabszymi przeciwnikami, ale na Armie to będzie zdecydowanie za mało. Jeśli rozgrywający Damian Waszczyk nie przypomni sobie swoich najlepszych czasów, to ofensywa może sprawić, że Łódź nie będzie miała szansy na awans do PFL 1.

2. Białe Lwy Gdańsk

Białe Lwy krok po kroku rozwijają się w obiecującą stronę. Rozwój organizacyjny, pozyskanie graczy z Seahawks, poszerzenie składu, sprawiają, że Gdańsk jest jednym z dwóch głównych kandydatów do mistrzostwa PFL 2. W 2019 roku Białe Lwy wygrały tylko jedno spotkanie na poziomie drugoligowym, a w tym pokonali już Wilki Łódzkie, którzy wtedy grali w LFA 1; to samo mówi za siebie. Podopiecznych trenera Mike’a Ricci czeka teraz pojedynek na samym szczycie, z Armią Poznań, którzy na starcie tego sezonu wygląda naprawdę jak drużyna gotowa na grę w pierwszej lidze. Będzie to rewanż za zeszłoroczny ćwierćfinał LFA 9, kiedy to klub z Poznania dosyć spokojnie pokonał Lwy. Myślę, że tym razem pojedynek, będzie dużo bardziej zacięty, choć to Poznaniacy wciąż są mocnym faworytem.

1. Armia Poznań

Zdecydowanie najsilniejsza drużyna PFL 2, zeszłoroczni finaliści LFA 9, którzy wtedy ulegli tylko Armadzie Szczecin. W odróżnieniu od swoich pogromców, zdecydowali się po „męsku” na grę w prawdziwej odmianie futbolu, co wierzę, wyjdzie im w przyszłości zdecydowanie na rękę. Mieszanka prawdziwych weteranów oraz zdolnej młodzieży, sprawia, że zarówno defensywa jak i ofensywa prowadzona przez Witolda Gajewskiego (jeden z największych talentów na pozycji rozgrywającego w Polsce) są na solidnym oraz równym poziomie, a brak częstych, własnych błędów, odróżnia Armię od innych teamów z drugoligowego poziomu. Po paru wzmocnieniach klub będzie gotowy walczyć w PFL 1 za rok. Najpierw jednak musi potwierdzić swoją dominację w tegorocznych rozgrywkach.

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij