Przedsezonowy Power Ranking LFA 1

Nasz ukochany futbol powrócił! W minionym tygodniu, po prawie półrocznym opóźnieniu, wystartowała szalona druga klasa rozgrywkowa – LFA9 oraz Mistrzostwa Polski Juniorów. Teraz czas na powrót z prawdziwego zdarzenia, do gry wkraczają najlepsi z najlepszych na naszym podwórku, dodatkowo wzmocnieni mieszanką graczy z GFL, najmocniejszej ligi w Europie. Sześć zespołów rozpoczyna batalię o Mistrzostwo Polski, mistrzostwo jedyne w swoim rodzaju, najtrudniejsze ze wszystkich dotychczasowych, bo i czasy w jakich nam przyszło żyć oraz rywalizować są niezwykłe. Przyjrzyjmy się jak będą wyglądały rozgrywki LFA 1 w tym roku i jak prezentuje się ranking zespołów podejmujących w tym roku rękawice!

PS Wiem, że konstruktywni recenzenci z Poznania już nie mogą się doczekać, ale drugi ranking LFA 9 pokażemy dopiero za tydzień ponieważ… wszystko zostało dobrze przewidziane i za wiele się nie zmieniło (tak, widzę was Tytani, ale to Rhinos przegrali dwa wygrane mecze), dajmy szansę większej ilości zespołów się zaprezentować 🙂

Skład ligi – Wspomniałem o ogromnych zmianach w przypadku LFA 9, więc jednocześnie musiało to wpłynąć na kształt, skład i format LFA 1. Wcześniej wymienione cztery zespoły mające grać w najwyższej klasie rozgrywkowej, zdecydowały się z powodu pandemii na grę o poziom niżej, więc na arenie zostało jedynie sześć klubów: Bydgoszcz Archers, którzy rok temu grali zarówno w ZS PZFA jak i LFA 9 (tutaj skład B), drugi najlepszy zespół zeszłorocznego LFA 2: Silesia Rebels oraz cztery drużyny już wcześniej grające w LFA 1: Warsaw Mets, Tychy Falcons, Lowlanders Białystok i Panthers Wrocław.

Co to oznacza: z dwunastu zespołów mających rozpoczynać rywalizację w marcu zostało tylko sześć. Brakuje również weteranów polskich boisk: Seahawks Gdynia i Kraków Kings, bardzo szkoda, że mamy tak okrojone towarzystwo, ale ważne, że mimo wszystko, część klubów chce i ma możliwość grania. U niektórych na pewno nie była to łatwa decyzja, ale jestem przekonany, że postanowienie startu w formule jedenastoosobowej, przyniesie większe korzyści w przyszłości, niż decyzje o graniu w dziewiątkach. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się już w należytym, pełnym gronie.

Format rozgrywek – format jest bardzo prosty, bo nic innego nie da się wymyślić przy tak małej ilości zespołów: każdy klub gra z każdym po jednym spotkaniu, co daje pięć spotkań każdej drużynie. Po sezonie zasadniczym od razu przechodzimy do półfinałów: 1 vs 4, 2 vs 3, a dwa najsłabsze kluby kończą sezon.

Co to oznacza: rok temu mieliśmy w LFA 1 skomplikowany schemat łączenia klubów, dwie grupy geograficzne, dodatkowo teoretycznie lepsze zespoły grały częściej z lepszymi, a słabsze ze słabszymi. Nie wszystkim to się podobało choć pomysł był ciekawy i co ważne, ograniczył widmo wielu jednostronnych spotkań. Teraz wszystko jest jasne i bardziej sprawiedliwe, żadna drużyna nie będzie faworyzowana terminarzem ani łatwością przeciwników, jak chociażby w tegorocznej LFA 9. Mała ilość spotkań zwiększa również ich wagę, jedna wpadka może zadecydować o kolejności w tabeli i potencjalnym braku awansu do playoffów. Należy jedynie trzymać kciuki byśmy mogli oglądać więcej zaciętych spotkań niż blow outów.

Uczestnictwo importowanych zawodników – i tutaj się dzieje… Znowu wspomnę legendarny regulamin LFA, w którym teraz dodatkowo nastąpiły zmiany. W rosterze może znaleźć się:

  • – jeden zawodnik zza oceanu
  • – dwóch Europejczyków
  • – dwóch graczy z Europy wschodniej (to oni nie Europa?)

Dodatkowo na boisku może przebywać jednocześnie czterech importów (jeden zza oceanu + jeden z Europy + dwóch z Europy Wschodniej lub po postu czterech Europejczyków).

Co to oznacza: problem dla praktycznie wszystkich klubów, bo każdy miał w planach dwóch graczy z USA/Kanady (jeden do ofensu, drugi do defensu), zgodnie z zasadami zeszłorocznymi, a tak trzeba liczyć, kombinować i pilnować. Nie wiem kto ma sprawdzać te limity oraz jak to będzie przebiegało, ale wiem, że będzie miał na głowie sporo. Jeśli mają to być nasi sędziowie to współczuje dodatkowego obciążenia. Takie kluby jak Mets czy Falcons muszą zrezygnować ze swoich stałych duetów zagranicznych graczy, wiadomo też jak jest czasami ze ściąganymi zawodnikami, niektórzy mają swoje wymagania i bez określonego kolegi nie zagrają. Dodatkowo z powodu pandemii, duża część wcześniej podpisanych zawodników nie może teraz pojawić się w Polsce, albo musiała zmienić swoje plany. Jest też jednak pozytyw czasów covidowych: większość lig pauzuje, więc Polacy grający za granicą wracają na rodzime podwórko, a część znakomitych europejskich graczy dodatkowo wzmacnia naszą ligę!

Znamy skład i rozkład jazdy więc przejdźmy do samego Power Rankingu. Tutaj nie było tak wiele zabawy jak w przypadku LFA 9, towarzystwo jest dużo mniejsze, ale ze względu na szalony sezon transferowy mamy wiele roszad klubowych. Mam nadzieję, że kluby nie raz nas zaskoczą nietypowym wynikiem albo źle wytypowanym wynikiem w Typerze LFA1 (tak, nasze mecze znowu są w ofercie bukmacherów, nawet LFA 9!). Walka o półfinały powinna być mega ekscytująca!

6. Silesia Rebels

Na początku ogromny szacunek dla Rebeliantów, że pomimo wiadomej sytuacji, pomimo wielu klubów schodzących poziom niżej, a niektórych nawet całkowicie rezygnujących z gry w tym roku, oni postanowili odważnie zaryzykować i stoczyć bój z pozostałymi pięcioma klubami o Mistrzostwo Polski. Jak wspominałem, wierzę, że ta decyzja im się w przyszłości mocno opłaci, a doświadczenie i nauka zebrana w tym roku przyniesie dużo większe korzyści niż gra w LFA 9. Wiatr, w długiej historii klubu, często wiał im w oczy, ale oni ciągle stawiają na swoim i pomimo przeciwności prą do przodu… I to by było na tyle z pompatycznych przemówień, bo niestety za upór i szacunek nie zdobywa się punktów, tytułów oraz wysokiego miejsca w rankingu. Dla mnie, pomimo wielu wzmocnień co rusz ogłaszanych na fanpagu, pomimo bardzo ciekawego progresu organizacyjnego, to ciągle najsłabszy zespół z obecnej stawki LFA 1. W zeszłym roku Rebels zostali pokonani dopiero w finale LFA 2 przez pędzącą Armadę, ale po drodze grali mocno nierówno. W słabszej grupie wschodniej często powolnie rozpoczynali spotkania, by dopiero w drugiej części odjechać rywalom. Tutaj na taki start nie można sobie pozwolić, bo zanim się obejrzą może obowiązywać już mercy rule. Bardzo doświadczona defensywa, popełniała sporo prostych błędów na skład jakim dysponowała. Nadszedł jednak nowy rok, więc i sporo zmian mających poważnie wzmocnić drużynę. Najważniejsza zmiana dotyczy głównego trenera, Tima Bishopa znanego z Towers Opole. Bishop wiele razy pozytywnie zaskakiwał z Wieżami, ma bardzo ciekawy zmysł taktyczny, umie świetnie dostosować taktykę pod różnorakich rywali. Dalej mamy roszadę na pozycji rozgrywającego, średniego Vazqueza zastąpi Ashley Bailey, Brytyjczyk, który rok temu poprowadził Prage Lions do tytułu Mistrza Czech (pamiętajmy jednak, że rozgrywki były bez zdecydowanie najmocniejszego klubu czeskiego: Praga Black Panthers, którzy występowali w lidze austriackiej). Kolejne wzmocnienia to wielu zawodników ze wschodniej Europy, Wielkiej Brytanii, pobliskich klubów oraz powrót Deviona Younga, który występował w Rebels w 2018r. Wiele nowych twarzy, ale jednak te transfery nie wyglądają tak spektakularnie jak u pozostałych drużyn. Rebeliantom nie pozostaje nic innego jak po prostu zaskoczyć pozostałe towarzystwo i pokazać twardy, odważny futbol. Myślę, że gdyby ktoś w marcu zapytał ich czy byliby zadowoleni z szóstego miejsca w kraju, oznaczającego występ w wild cards, to wszyscy przytaknęliby zadowoleni głowami.

5. Warsaw Mets

A tu chyba mała niespodzianka i potencjał na burze na Pasjonatach… Debiutancki rok dla Mets można uznać za udany, ale pozostał mały niedosyt. Potencjał po zrzeszeniu się kilku warszawskich klubów był ogromny, dobrze znane twarze, szeroki sztab trenerski, jednak klub niestety grał bardzo nierówno i walkę przez krótką część meczu z Panthers Wrocław jak równy z równym, zamieniał występami gdzie dostawał porządne lanie jak chociażby to w Białymstoku. Dodatkowo sytuacja z nowymi ograniczeniami odnośnie importów mocno skomplikowała sprawę. Duet Owens – Richardson musi zostać rozbity, klub poinformował nas, że w składzie zostaje DB z USA, więc kto w takim razie będzie występował na QB? Może Richardson zmieni pozycję i spróbuje swoich sił? Co więcej wielu zawodników zostało podkupionych przez inne kluby występujące w LFA 1, między innymi głośne nazwisko Antoniego Podgórskiego, który szkolił się przez ostatnie miesiące przed pandemią w USA, pod opieką trenerów związanych z NFL. Nowych transferów jest niewiele, ale za to jedno to prawdziwa bomba i hit pierwszej części okienka transferowego: Arkadiusz Cieślok, jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy) defensywnych liniowych w Polsce, ikona Seahawks Gdynia, bardzo pozytywnie zaprezentował się również w najlepszej lidze w Europie – GFL. Dodatkowo jest kilka wzmocnień zza między, z Eagles, ale jednak ja wciąż nie jestem przekonany co do tegorocznej formy Mets, może być ciężko powalczyć o wyższe cele w tym roku.

4. Bydgoszcz Archers

A właściwie Bydgoszcz Archers-Seahawks! Prawdziwi wygrani tegorocznego okienka transferowego (nie możemy przecież dać wszystkich tytułów Panthers od razu…), wykorzystali świetnie fakt, że wielokrotni Mistrzowie Polski z Gdyni w tym roku nie będą występować i pozyskali kilkunastu klasowych zawodników znad morza. Beniaminek LFA 1 pozyskał, uwaga: dwudziestu nowych, polskich zawodników (w tym aż 13 z Seahawks), oraz podpisał pięć zagranicznych wzmocnień. Dwa z nich powinny zrobić ogromne wrażenie: Meril Paul to biegacz prosto z New Yorker Lions, śmiało można powiedzieć, że z najlepszej drużyny w Europie. Francuz co prawda nie był tam podstawową opcją, ale mimo wszystko, w jedenastu meczach wybiegał 611 jardów z magiczną, jak na taką ligę, średnią 8,6 jarda na bieg. Z kolei w defensywie na pewno brylować będzie Kadel King, również prosto z GFL, jeden z najlepszych linebackerow zeszłorocznego sezonu. W zeszłym roku, pierwszy skład Łuczników występował jeszcze w ZS PZFA, gdzie przegrał z Warsaw Eagles, ale teraz jest to całkowicie nowa drużyna, ciekaw jestem ilu graczy z podstawowego składu z zeszłego roku, wybiegnie w ten weekend jako starterzy, zakładam, że bardzo niewielu… Jest też świetny sztab szkoleniowy, złożony z wielu weteranów polskich rozgrywek, wsparty pomocą z USA. Jedyne co dla mnie jest niewielką niewiadomą to pozycja rozgrywającego, a tam prawdziwy futbolowy wyjadacz ZS PZFA czyli Luke Zetazate. Z całym szacunkiem, ale przy takich wzmocnieniach rozgrywający mógłby być nieco stabilniejszy. Przygotowanie fizyczne jest, celność jest, technika jest, bieganie jest, ale nie zawsze podejmowanie odpowiedniej decyzji było na najwyższym poziomie. Ciągle mam w głowie szalone pomysły z graniem czwartych prób na własnej połowie boiska. Nigdy też Luke nie występował w naprawdę topowym zespole w Polsce, coś w tym musi być. Ej, ale to tylko małe zwątpienie, mam nadzieję, że pokaże świetny futbol razem z całą ekipą z Bydgoszczy! Zarząd zrobił swoje i stworzył podwaliny, teraz czas na boiskową weryfikację!

3. Tychy Falcons

Zawsze tak blisko finału, a jednak zawsze czegoś brakuje. Zespół ze Śląska to od wielu lat bardzo solidna organizacja, rządząca i dzieląca na południe od Wrocławia. Ale właśnie, każdy z Sokołów chciałby czegoś więcej, może to w końcu ta pora? Niestety na samym starcie mocne osłabienie, bo świetny duet Ray-Lewis nie będzie występował w tym roku na polskich boiskach. Szkoda, bo przypomnę tylko, że zdrowi Falcons wygrali w cuglach spotkanie z Lowlanders na początku zeszłego sezonu aż 39-13… Wyglądali jak zespół gotowy powalczyć z Panthers. Jednak potem zdarzyły się kontuzje, szczególnie w ofensywie, a Keith Ray, bez zdrowej kostki, był cieniem samego siebie. W tym roku Falcons są bardzo tajemniczy, nie chcieli się przedpremierowo podzielić z nami wszystkimi wzmocnieniami, a z ogłoszeniem importów czekają na ostatni moment. Póki co, wiemy o linebackerze: Davidzie Izynyonie, który rok temu występował w GFL, ale tylko 2, i miał tam aż 135 powaleń. Dodatkowo chodzą słuchy o niemieckim rozgrywającym oraz o skrzydłowym Rashadzie Stillu, który występował na najwyższym poziomie akademickim, w zespole Minnesota Golden Gophers, z konferencji BIG 10, uzyskał tam 611 jardów przez 2,5 roku grania w latach 2015-2017. Co ciekawe, z tego świetnego zespołu, aż czterech kolegów Stilla obecnie gra z powodzeniem w NFL! Wróćmy jednak do Tychów, ciekawostki ciekawostkami, ale najważniejsze, by pojawił się w sobotę na sidelinie przeciwko Panthers. Falcons pozyskali również wielu znanych, polskich graczy, z chociażby Watahy, Eagles, Kings, czy Towers. Przez chwilę mówiło się o prawdziwym wysypie graczy z Krakowa, ale zarząd klubu ze stolicy Małopolski uciął te spekulacje, zobaczymy. Na pewno dużo się okaże już w ten weekend. Starcie z Mistrzem Polski wstępnie pokaże, czy będziemy oglądać Falcons z początku zeszłego sezonu, czy z końcówki.

2. Lowlanders Białystok

W 2018 roku Ludzie z nizin zdecydowanie wygrali wyścig zbrojeń, teraz można ich uznać za prawie zwycięzce. V-ce Mistrzowie Polski świetnie wykorzystali czas przerwy podczas pandemii i dodali do swojego składu kilka „grubych” nazwisk, na czele oczywiście prosto z GFL. Roszkowski i Muller to zeszłoroczni Mistrzowie Niemiec, którzy powinni godnie zastąpić świetnego Zacharego Blaira. Z kolei Glen Toonga to czwarty najlepszy biegacz poprzedniego sezonu w Niemczech i pewność regularnej gry biegowej. Jedyne (tak jak w przypadku Archers) wątpliwości co do wyboru wzmocnień, budzi pozycja rozgrywającego, oczywiście wstępnie, na papierze. Jon Mullin grał w Wesley College, czyli na niskim poziomie NCAA Division III; jak na inne zagraniczne wzmocnienia klubów, to nie robi dużego wrażenia. A największym problemem u Lowlanders w zeszłym roku był właśnie poprzedni rozgrywający, średnio trafiony, który dodatkowo w pierwszym spotkaniu doznał kontuzji dłoni, co rzutowało już na większą część sezonu. Mullinowi na pewno powinno pomóc kolejne „bombowe” wzmocnienie, czyli podpisanie wcześniej wspomnianego Podgórskiego. Nowych nazwisk trochę jest, więc spokojnemu zgraniu będzie sprzyjać fakt, że początek terminarza Lowlanders jest dosyć luźny, a najtrudniejsi rywale czekają dopiero tuż przed półfinałami. Białystok wygląda bardzo mocno, jeszcze mocniej niż rok temu, ale czy tak mocno jak…

1. Panthers Wrocław

Dobra, żartowałem trochę z tym, że Archers są zdecydowanymi zwycięzcami sezonu transferowego, po prostu trzeba jakoś utrzymywać motywację Panthers Wrocław i tworzyć dodatkowe emocje przed nadciągającymi latami dominacji… A już tak całkiem na poważnie, Pantery dalej są wielkim faworytem obronienia zeszłorocznego tytułu, śmiało można powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych drużyn w Europie, zarówno pod względem sportowym i organizacyjnym, mimo covidowych zawirowań, odejścia MVP zeszłego sezonu – Tony Dawsona, braku możliwości sprowadzenia zagranicznych, wcześniej podpisanych trenerów. Na pozycję rozgrywającego wraca Bartosz Dziedzic i według mnie jest to świetna informacja również dla, mam nadzieję prędko wracającej do akcji, Reprezentacji Polski. Dziedzic w zeszłym roku, jak i w kilku poprzednich, występował jako skrzydłowy, ale doświadczenie i ogromny potencjał jako QB na pewno jest. Zespół prowadzić będzie Jakub Samel, szkoleniowy weteran na polskich boiskach, wspomagany przez byłych graczy Panter: Eatona i Deante Battle’a. Wracając do transferów: Jakub Mazan to ciągle jeden z najlepszych polskich skrzydłowych, a dodatkowo wybitny returner w specjalnych formacjach, ta jedna, często niedoceniana pozycja, umie zrobić piekielną różnice na boisku. Następnie mamy wiele młodych i obiecujących nowych twarzy z pobliskich klubów, a na końcu zagraniczne wzmocnienia: Ryan Tuiasoa wzmocni i tak już świetny korpus biegaczy, o bezpieczeństwo Dziedzica zadba lewy tackle, ogromny Sven Breidenbach (bardzo ciekawy i nietypowy kierunek zagranicznego wzmocnienia, rzadko się zdarza podpisanie ofensywnego liniowego) oraz prosto z kanadyjskiej ligi, drugi numer draftu CFL: Thiadric Hansen. Aż żałuje, że w tym roku nie będą się odbywały rozgrywki europejskie, bo skład na papierze jest powalający. Jednak pamiętajmy, nazwiska nie grają, w sporcie wszystko się może zdarzyć, a mocna głowa jest jednym z obowiązkowych warunków przy osiąganiu Mistrzostwa. Mam nadzieję, że mimo wszystko czeka nas zacięty sezon, a walka o tytuł skończy się dopiero w ostatniej akcji Finału LFA 1! Power Ranger

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij