Przedsezonowy Power Ranking PFL1

Z początkiem kwietnia wraca Polska Futbol Liga! Klasycznie na starcie sezonu, będziemy mogli się fascynować futbolem w wersji jedenastoosobowej. Do boju przystąpi sześć drużyn w PFL 1 oraz dziewięć w PFL 2. Dzisiaj przyjrzyjmy się potencjalnemu układowi sił w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na starcie musimy podkreślić najważniejszą informację minionego offseasonu: zeszłoroczni Mistrzowie Polski – Bydgoszcz Archers, z dnia na dzień, bez słowa oficjalnego wyjaśnienia, wycofali się z udziału w rozgrywkach. Fakt bardzo smutny i zaskakujący, ale to nie znaczy, że w zbliżającym się sezonie zabraknie emocji. Rok 2021 obfitował w praktycznie same emocjonujące, zacięte spotkania, tak zbliżonej do siebie stawki nie mieliśmy nigdy, a świadomość, że „tron” jest wolny do zgarnięcia, motywuje dodatkowo każdą ekipę! Czas na pierwszy w tym roku Power Ranking!

6. Warsaw Eagles

Ostatnie miejsce bez żadnych zaskoczeń, w zeszłym roku Eagles przegrali wyraźnie każde spotkanie, dłużej utrzymując się w walce o zwycięstwo jedynie w meczu z przetrzebionymi kontuzjami Lowlanders. Momentem, który najlepiej zapadł kibicom w pamięć była słynna dyskwalifikacja Head Coacha Taliba Wise’a, powracającego również i na ten rok, by sterować swoimi podopiecznymi. „Orły” w offseasonie ogłosiły bardzo ciekawy transfer nowego rozgrywającego z Ukrainy: Maxima Cherepivskiy, jednak inwazja Rosji spowodowała, że on jak i wielu innych Ukrainców nie będzie mogła, albo nie chce przystąpić do rozgrywek w Polsce z wiadomych względów. Szkoda, bo zawodnik zbierał same pozytywne komentarze, grając wcześniej w Rumunii, czy na Węgrzech, a co więcej nie zabierał miejsca na zawodników z USA w rosterze. Co ciekawe, na ten moment w składzie Eagles nie ma ani jednego amerykańskiego wzmocnienia, a ofensywę prowadzić ma na szybko ściągnięty Brytyjczyk Ashley Bailey, były zawodnik Rebels w covidowym sezonie. Bailey nie zaskarbił sobie serc kolegów z Katowic, którzy byli zawiedzeni zarówno postawą boiskową, jak i przede wszystkim średnim zachowaniem poza nim. Jeśli dodamy do tego bardzo młody, mało doświadczony korpus polskich zawodników, to musimy być świadomi, że Eagles na papierze wyglądają bardzo blado.

5. Warsaw Mets

Mets rok temu posiadali możliwe, że najlepszego rozgrywającego w historii rozgrywek futbolu amerykańskiego w Polsce, a jednak z Davidem Ashem w składzie wygrali jedynie dwa spotkania na siedem. Jak więc ich szansę na tytuł prezentują się bez niego? Krytycznie nisko… Wydaję się, że praktycznie każda formacja została osłabiona, porównując obecny skład z zeszłorocznym. Wzmocnienia zagraniczne są nieporównywalnie słabsze, a rodzima grupa zawodników została przetrzebiona przez transfery do innych klubów. Jessie Robbins, który ma prowadzić atak Mets, wydaje się zawodnikiem bardziej pasującym do gry w naszej lidze z powodu umiejętności biegowych, ale nie jest to ta klasa co Ash, na którego barkach spoczywała niemal cała ofensywa. Drużyny ze stolicy mogą w tym roku mocno odstawać i walczyć jedynie o piąte miejsce.

4. Silesia Rebels Katowice

Rebels są dopiero na czwartym miejscu, ale to nie znaczy, że według mnie znajdują się daleko od potencjalnego finału. Największym wzmocnieniem klubu wydaję się pozyskanie Michała Kołka, który nie dość, że jest świetnym i uznanym trenerem w Polsce, to na dodatek zastąpi zeszłoroczne najsłabsze ogniwo Silesii. Coach Lisella, który awaryjnie został trenerem głównym, nie spisał się najlepiej, a co najgorsze nie zyskał sympatii oraz szacunku zawodników. Teraz sytuacja ma się zgoła inaczej, a dodatkowo zagraniczne wzmocnienia oraz transfery wewnątrz rodzimego „podwórka” wydają się mocno poszerzać skład oraz atrybuty Rebels. Ofensywę poprowadzi David James, który na sezon 2020 został podpisany przez legendarnych Swarco Raiders, by grać w ich drugim zespole, a wspierać go będzie między innymi TE Daniel Marshall. Mający polskie korzenie zawodnik, został w zeszłym roku zaproszony na combine do programu NFL IPP. Gdy Swarco, czy już tym bardziej NFL są zainteresowani danym graczem to można wyczuć, że są to potencjalni playmakerzy! Bardzo jestem ciekaw sezonu w wykonaniu Rebels, którzy z roku na rok notują wyraźny progres.

3. Lowlanders Białystok

Rok temu, pod nieobecność Panthers, to Lowlanders mieli być murowanym faworytem do tytułu, jednak boisko zweryfikowało szybko większość przedsezonowych zapowiedzi. Białystok już w regularnym sezonie przegrał z Archers, a następnie w półfinale u siebie wyraźnie uległ Falcons. Według mnie offseason nie został w pełni wykorzystany, jeśli chodzi o ruchy kadrowe: osłabiona została przede wszystkim defensywa, w której już nie zobaczymy braci Paszkiewiczów czy Adama Roszkowskiego. Co więcej brakuje wyraźnych wzmocnień z innych klubów. Dużo będzie zależeć od jakości zawodników zagranicznych. Rozgrywającym został Nick Rooney, rok temu występujący w jednym ze słabszych zespołów ligi włoskiej, gdzie w ośmiu spotkaniach rzucił jedynie jedenaście przyłożeń. Potężnie natomiast wygląda defensywny zawodnik z USA, Alvin Reels, który świetnie się spisywał w bardzo mocnej lidze fińskiej. Pracy powinien mieć sporo, gdyż korpus polskich zawodników Lowlanders wygląda niestety coraz słabiej. Doświadczonych graczy powoli zastępują utalentowani juniorzy (Lowlanders rok temu zostali zwycięzcami PFL J), jednak seniorski futbol jest dużo bardziej wymagający pod względem fizycznym.

2. Tychy Falcons

W Tychach prawdziwa offseasonowa zawierucha. Wicemistrzowie kraju przystępują do rozgrywek z nowym trenerem, słynnym „ facebookowym rekruterem” Augie Stevensem. Amerykanin był koordynatorem między innymi w GFL 1, więc na pewno umiejętności trenerskie reprezentuje na wysokim poziomie. Jednak duże zamieszanie między sezonami nie stawia Falcons jako murowanych faworytów do finału. Kilku kluczowych zawodników zdecydowało się opuścić zespół, a w trakcie przygotowań Falcons byli zmuszeni do wymiany QB. Wiekowego Ray’a Cottona, zastąpić ma Chris Jeffrey, który na polskich boiskach już występował w barwach Warsaw Eagles. Prawdziwy dual threat może być strzałem w dziesiątke; Jeffrey znakomicie spisywał się wcześniej w GFL 2, a dodatkowo miał występować w bardzo silnej lidze meksykańskiej. Solidnie wygląda również wzmocnienie amerykańskie w defensywie: Darius Lewis to prawdziwy obieżyświat grający w wielu klasowych ligach europejskich, zaproszony został nawet do gry w drużynie USA w meczu gwiazd European League of Football. Jednak dla mnie Falcons to największy znak zapytania w tegorocznych rozgrywkach, wielu nowych zawodników, nowy system oraz trener. Zobaczymy, czy to wszystko wyjdzie Tychom na dobre, bo rywal zza między czeka już na jakiekolwiek potknięcie i „panowanie nad Śląskiem”.

1. Kraków Kings

Zdecydowani zwycięzcy offseasonu, którzy wręcz wchłonęli większość najlepszych zawodników Bydgoszcz Archers. Rosters Kings pęka w szwach, ponad siedemdziesięciu zgłoszonych zawodników, w tym wielu bardzo doświadczonych, pokazuje, że Kings celują w mistrzostwo i trzeba ich traktować jako faworytów na papierze. Ofensywę poprowadzi zeszłoroczny Mistrz Polski, Jake Schimenz, który mimo skromnych warunków fizycznych, pokazał się na naszych boiskach ze znakomitej strony, a po zakończeniu sezonu grał jeszcze w GFL 1. Z pewnością będzie miał ból głowy komu piłkę oddać lub rzucić, bo grupa skills position robi ogromne wrażenie (co ciekawe do rosteru został zgłoszony również Filip Mościcki, który rok temu zakończył karierę). Dodatkowo prawdziwą bombą było ogłoszenie współpracy z grupą Ekipa, które zwiastuje ogromny zastrzyk nowych możliwości, zarówno na boisku jak i chyba przede wszystkim poza nim. Mam nadzieję, że poziom organizacji klubu oraz jego wydarzeń przejdzie na nowy level i przyczyni się do spopularyzowania futbolu wśród młodzieży. Mimo, że Kings rok temu nie weszli nawet do półfinałów, tak teraz są w mojej ocenie drużyną numer jeden. Ale co w sporcie jest niezmiennie najpiękniejsze, to boisko weryfikuje prawdziwą siłę i wolę walki drużyn. Jedno jest pewne, w 2022 roku będziemy mieli nowego Mistrza Polski!

Translate »