Rebelianci nie dali się rozszarpać Wilkom

W Chorzowie odbył się inauguracyjny mecz Grupy C LFA1 – Silesia Rebels zmierzyli się z Wilkami Łódzkimi. Prawdziwy spektakl po stronie gospodarzy zaprezentował debiutujący DeAndre Williams, który notując trzy przyłożenia poprowadził ekipę ze Śląska do triumfu 20:14.

Od pierwszych minut na boisku wyróżniali się obaj nowi amerykańscy gracze „Rebeliantów”. Defensive back Devion Young nie pozwalał na wiele atakowi gości, natomiast DeAndre Williams z pozycji rozgrywającego dyrygował ofensywą ekipy ze Śląska, imponując przede wszystkim akcjami biegowymi. Pierwsza kwarta nie przyniosła punktów. Wilki w początkowej fazie meczu skupiały się przede wszystkim na grze dołem, jednak przyłożenie łodzianie zanotowali po akcji podaniowej. Będąc zaledwie kilka jardów od pola punktowego rywali Damian Waszczyk celnie podał w endzone do Łukasza Grzechnika, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Do podwyższenia podszedł Filip Pira, lecz kopnięcie zostało zablokowane. Gospodarzom przed przerwą udało się przebić w pole punktowe Wilków 50-jardowym efektownym biegiem Williamsa, jednak sędziowie nie mogli zaliczyć przyłożenia, ponieważ wcześniej przewinienia dopuścił się jeden z graczy ataku. Amerykański rozgrywający Rebels imponował, lecz i jemu przydarzył się błąd. W końcówce drugiej kwarty przechwytem po jego niecelnym dograniu popisał się Hunter Glenn.

W drugiej połowie drużyna ze Śląska była zdecydowanie bardziej skuteczna. Nadal błyszczał w niej DeAndre Williams, który 30-jardowym biegiem doprowadził do remisu. Jednopunktowe prowadzenie gospodarzom dał Benjamin Bołdys. W tej samej części spotkania Williams po raz drugi zameldował się w endzone. Tym razem wystarczyła 20-jardowa akcja biegowa. Ostatnia kwarta przyniosła kolejne akcje punktowe, po obu stronach. Za odrabianie strat wzięły się Wilki. 19-jardowa akcja podaniowa Damiana Waszczyka i Filipa Piry przyniosła gościom touchdown. Nadal mieli jednak 2-punktową stratę i postanowili grać podwyższenie. Sprawy w swoje ręce wziął wówczas quarterback łodzian, doprowadzając do remisu 14:14. Ostatnie słowo należało do DeAndre Williamsa. Po krótkim biegu rozgrywający Rebels po raz trzeci dzisiejszego popołudnia zameldował się w polu punktowym przeciwnika i gospodarze wrócili na prowadzenie. Nie udało się tym razem podwyższyć – kopnięcie Benjamina Bołdysa zostało muśnięte przez gracza Wilków Łódzkich i piłka poszybowała obok słupka. Przyjezdni nie byli już w stanie odpowiedzieć, w końcówce ostatniej części gry interception na swoim koncie zapisał jeszcze Devion Young, który przechwycił nieudane podanie Damiana Waszczyka. Williams był natomiast zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku, co udowodnił trzema przyłożeniami, lecz zdarzało mu się przesadzać z czekaniem na oddanie piłki, czego efektem w końcówce był sack Mariusza Bętkowskiego. Wilki stać dziś było tylko na dwa przyłożenia. W ostatniej akcji łodzianie byli blisko własnego pola punktowego i postanowili grać czwartą próbę. Waszczyk posłał podanie w kierunku Dextera Russella Juniora, lecz piłka znalazła się w rękach gospodarzy. Przechwytem popisał się Mateusz Słowiński, który był jeszcze bliski podwyższenia wyniku. Ostatecznie zatrzymano go kilka jardów przed polem punktowym, a Rebels skorzystali z możliwości zaprezentowania „victory formation” i mogli cieszyć się z udanej inauguracji sezonu przed własną publicznością.

autor: Mariusz Kańkowski foto: Zuzanna Cieślok

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij