Roast LFA – Al Ganonim

Mówili mi że LFA potrzebuje przedsezonowego roasta ostrego jak maczeta, więc jestem. Jak mawiał klasyk kiełbachy w górę i jedziemy frajerów, bo każdy kto poświęca życie dla sportu w którym przy optymistycznym założeniu możesz za rok gry dostać wiadro farby lub karton kabanosów, a w negatywnym wielokrotne wstrząśnienie mózgu lub hiv po leceniu z kolegą z szatni z tej samej igły, jest zwyczajnym frajerem.

Lowlanders Białystok
Coś niewiarygodnego, fenomen socjologiczny, region w którym wciąż ponad połowa ludzi nie zna prądu i nie ma dociągniętej bieżącej wody jest nieformalnym (Ministerstwo sportu pozdrawia) mistrzem już nie tylko w muzyce do słuchania której nikt się nie przyznaje, ale również w sporcie, który nikogo nie obchodzi. Warte były te wszystkie trudy, dojeżdżanie własnymi świniami na treningi i mecze wyjazdowe, przeładowywanie w te i nazad tony łajna, żeby wyrobić łapę zdolną łamać ręce na pobliskich siłowniach. Białystok wreszcie w czymś jest dobry! Co ciekawe sami Lowlanders w olbrzymi sposób przyczyniają się do rozwoju regionu. Nie dość, że okoliczni mieszkańcy dzięki nim po raz pierwszy zobaczyli ciemnoskórego, to obecnie pomagają zmniejszyć odsetek analfabetyzmu na podlasiu, bo podobno co piąty zawodnik ściągnięty ze stolicy potrafi czytać.

Panthers Wrocław
Nie będę oryginalny, ale powiem jedno: ten klub to mem. Zacznijmy od początku, prezentacja drużyny po fuzji – Babs, twarz zespołu, nowe piękne stroje. Przychodzi pierwszy mecz, nie ma ani strojów, ani Babsa. Ale to dopiero początek, potem obiecali 5 lat dominacji, które delikatnie mówiąc nie wyszło, następnie stworzyli sami sobie ligę, tylko po to, żeby łatwiej ją wygrywać (sorry, nie pykło), a na koniec okazało się, że nie potrafią nawet upilnować swoich importów, żeby nie s………i przed końcem sezonu. Przy takich akcjach nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że przebudowa stadionu olimpijskiego to samowolka budowlana możliwa wyłącznie dzięki przecięciu sekatorem kłódki do bramy wyjściowej pod nieuwagę ciecia, a współpraca z KFC polega na darmowej dolewce przy zakupie ośmiu B-smartów. Kiedyś co sezon zastanawiałem się, czy Panthers to wygrają. Teraz zastanawiam się, w jaki sposób tym razem spektakularnie s…….ą sobie mistrzostwo.

Seahawks Gdynia
Niekwestionowani mistrzowie w zdobywaniu tytułów, na które ni c…a nie zasłużyli. Całe szczęście zwolnili już swojego cudotwórcę i walkę o mistrzostwo zamienili na walkę o zasłużone trzecie, no może czwarte miejsce. Brak spektakularnych wzmocnień uzupełniają brakiem ambicji i chęci jakiegokolwiek rozwoju, więc podejrzewam, że ten sezon nie skończy się dla nich rozczarowaniem. Podobno marzy im się wielka trójmiejska fuzja, więc w swoim planie pięcioletnim zapisali zrównanie się poziomem z Białymi Lwami, bo przecież głupio łączyć siły z zespołem niżej notowanym.

Tychy Falcons
Futbol na śląsku to strasznie zabawna sprawa, ktoś dostanie odrobinę pieniędzy z miasta i już zaczyna się pospolite ruszenie. Dwa lata temu wszyscy na hurra prosto ze swoich kopalni ruszyliby zapisać się do Falcons ci, którzy nie zdążyli zahaczyć o prysznic dostali ponoć status importów i wszystko trzeba było odkręcać, teraz niektórym znudziły się dojazdy do Tychów i zespół się sypie. Śląsk potrafi mieć jedną silną ekipę, kiedyś było już Rebels, było Steelers i o Falcons możemy już zacząć mówić w czasie przeszłym. To pokazuje jedynie jak wielki potencjał leży w tym rejonie. Chłopy silne, ciężkie, bo tłuczone na kluskach śląskich i tak głupie, że nigdzie nigdy nie wyjadą, bo poza kopalnią nie mają szans na zatrudnienie. Idealne warunki, żeby tworzyć wielki futbol w polskim wydaniu.

Warsaw Mets
Wbrew obiegowej opinii nazwa nowego stołecznego tworu nie wywodzi się od metki do smarowania, a powszechnego w Warszawie metroseksualizmu. Nie jest to wszak tajemnicą, że pięknych chłopców z Mets łatwiej spotkać u Barbera czy w salonie tatuażu (jeśli ktoś uważa, że tatuaże nie są metroseksualne to polecam instagrama “Jakuba Czarodzieja”) niż na siłowni. Twórcy idei Mets zakładali, że wszystkich Warszawiaków uda się połączyć pod jednym szyldem odwołując się do ważnych dla stolicy wartości: LGBT, wegańskich pierożków bezglutenowych i duńskiego ambientu, okazało się jednak, że część z potencjalnych zawodników za bliższe swoim ideałom uznało wartości takie jak swojskie, heteroseksualne napierdalanie żony, pajda ze smalcem i disco polo, co zaowocowało migracją na wschód. No szkoda w c..j, miała być wielka fuzja, a wyszło jak zwykle.

Kraków Kings
Drużyna z długoletnią tradycją niezatrudniania importów, całe szczęście ich tradycja braku ideałów i sprzedawania matki za paczkę fajek jest mocniej zakorzeniona w genach, więc w tym roku mają jednego amerykańskiego zawodnika. Podobno mają wielkie plany, podobno pojawił się w klubie znaczący kambodżanski inwestor, podobno przelewu jak nie ma tak, nie ma, ale to nieważne. Ważne jest to, że zarząd i czołowi zawodnicy jak co roku w offseasonie pojechali za wielką wodę. To doświadczenie przyniosło im możliwość jedzenia w najlepszych fast foodach i po 10 kilo nadwagi na głowę. Trzeba też im przyznać, że jako jedyni w LFA1 zamierzają zagrać polskim rozgrywającym. To chwalebne, że wciąż mamy zespoły, które dla idei są gotowe przyjąć na siebie rolę chłopców do bicia.

Wilki łódzkie
Od lat zadaje sobie właściwie jedno pytanie. Jakim cudem to g…o jeszcze nie zdechło? Mimo grania meczów w Pabianicach na stadionie imienia żydów i cyklistów, mimo notorycznych przeprowadzek na trasie Łódź – Pabianice, mimo morderstwa popełnionego na treningu, którego sprawcę osobiście wykrył Ojciec Mateusz i Komisarz Alex. Mimo dwukrotnej zmiany barw przez jedynego Łodzianina, który potrafił biegać z piłką. Postuluję zmianę nazwy na karaluchy. Co jeszcze musiałoby się stać, żeby ta drużyna wreszcie zniknęła z polskiej mapy futbolowej. Czy na łódzkie trzeba spuścić napalm i zasypać wapnem? Kto wtedy pokryje straty eksterminacji całej Łodzi, które według moich szacunków mogą sięgnąć nawet dwóch tysięcy złotych? Niestety na te pytania nie znam odpowiedzi.

Rhinos Wyszków
Drużyna od lat konsekwentnie budowana w myśl zasady “Weź tylu importów ilu się da, dopchaj dowolnymi chłopakami w wieku produkcyjnym z Wyszkowa”. A jako że w tym roku limity obcokrajowców takiej taktyce nie służą, rekrutują gdzie się da: Pod sklepem monopolowym, na ławce w parku, w kolejce do pośredniaka. Niestety sytuacja wciąż nie wygląda różowo, więc niewykluczone że skład zostanie dopchnięty przy pomocy emerytów, rencistów i uczniów lokalnej podstawówki, likwidacja gimnazjów naprawdę dała tej drużynie w kość, przyśpieszając o rok nieuniknioną migrację lokalnej młodzieży do Warszawy.

Olsztyn Lakers
Według doniesień moich informatorów w tym sezonie Jeziorowcy mają zamiar rozkładać na boisku nogi równie chętnie i często co studentki uniwersytetu warmińsko-mazurskiego. Brak pomysłu na grę, brak doświadczonych zawodników, brak solidnych wzmocnień, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na Olsztyńskiej murawie dojdzie do większej liczby tzw. Blowoutów niż tzw. Blowjobów zostanie zrobionych w strefie Toi-Toi na kortowiadzie.

Armia Poznań
Produkt fuzji, która niby się odbyła, ale jedna z drużyn wchodzących w jej skład sama nie wie, czy już jest armią, czy jednak wciąż istnieje pod starą nazwą. Na tajnych grupach bez cenzury można dowiedzieć się więcej o sekretach tejże tajemniczej hybrydy, a do tego, co tysiąc lajków wygrać nagrody w konkursie, ale skupmy się na szansach Poznaniaków. Oczywiście są większe niż Lecha na mistrzostwo ekstraklasy i tak jak w każdej drużynie tego typu najbardziej należy się bać o to, czy z przyzwyczajenia zamiast z przeciwnikiem ex-kozły nie będą się na boisku n………ć z ex-patriotami. Wszak nie po to latami buduje się nienawiść, żeby jakaś głupia umowa biznesowa mogła ją ot tak zakończyć. Warto też wspomnieć słowem o rewolucyjnej taktyce, którą szykuje ten zespół na nadchodzący sezon. Korzystając ze strojów w barwach moro armia ma zamiar chować się w trawie tuż przed meczem, licząc, iż rywal uzna, że pomylił stadion i wsiądzie z powrotem do autobusu szukać właściwego miejsca meczu. W ciemno można więc obstawiać na komplet walkowerów na korzyść gospodarzy na arenie Poznaniu. Spodziewać się możemy też ciekawych trick-playów opartych na zawodniku leżącym spokojnie na trawie i czekającym, aż dostanie piłkę, jak w najlepszych kompilacjach na Youtubie.

Wataha Zielona Góra
K…a kto?

Towers Opole
Bohaterowie fuzji dwóch, absolutnie nieznaczących drużyn. Serio fakt, że miasto wielkości Opola miało dwie drużyny (2 razy więcej drużyn futbolowych niż samochodów w powiecie!!!) pokazuje jakie patologie zdarzały się w PLFA. Teraz jako beniaminek mają szansę kontynuować piękną tradycję zespołów, które rozgrywają swój pierwsz sezon po awansie do najwyższej klasy rozgrywek. Ja tę tradycję nazywam “Komplet w…….i i wakacje”. Miejmy nadzieję, że i Towers tak jak niezapomnianemu Ashowi z serialu Pokemon uda się “złapać je wszystkie”.

Ode mnie to koniec, pozwolę sobie jeszcze w ramach puenty na krótki żart: Warsaw Eagles.

Al Ganonim

Leave a Reply

Translate »