Super Bowl – święto, ale nie w Polsce

Już w najbliższą niedzielę rozegrany zostanie LIII Super Bowl. Mecz decydujący o mistrzostwie w lidze futbolu amerykańskiego NFL. To wydarzenie, które dorocznie przyciąga przed telewizory grubo ponad sto milionów amerykanów zmuszając reklamodawców do zasilenia swoich kampanii marketingowych rekordowymi sumami. Słynny halftime show funduje widzom występy w wykonaniu największych gwiazd, a sam mecz urasta do rangi wydarzenia kulturalnego. Zdecydowanie przekracza sportowe ramy na poziomie zauważalnie większym niż finał piłkarskich mistrzostw świata. Futbolowego środowiska nie trzeba przekonywać o żadnym z powyższych powodów, aby zarwać noc z niedzieli na poniedziałek. Doskonale wiemy, że jak co roku rozpoczniemy tydzień mniej wyspani niż zwykle. Niestety sieci telewizyjny w Polsce nie zamierzają tego zauważyć.

Wraz z zakończeniem ubiegłorocznych rozgrywek dobiegła końca umowa, jaką z NFL zawarli włodarze Eleven Sports. Nikt nie zdecydował się na jej przedłużenie, a żaden z telewizyjnych konkurentów nie połakomił się na zgarnięcie potencjalnie łakomego kąska. Super Bowl po raz pierwszy od wielu lat nie będzie transmitowany w żadnej z oficjalnie dostępnych w Polsce krajowych telewizji. Oczywiście najwierniejsi fani znaleźli na to sposób. Na organizowanych w większości najważniejszych miast Super Bowl Parties, kluby udostępnią gościom relację z wykorzystaniem gamepassa. Ci, którzy nie zdecydują się na spędzenie nocy na mieście, zadowolą się niemieckim komentarzem i relacją live na kanale Pro Sieben, lub nie do końca legalnymi internetowymi streamami. Futbolowi fanatycy od lat udowadniają, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Regularnie rozwijają amerykańską pasję i drobne przeszkody nie są w stanie im przeszkodzić. Niestety, krajowe telewizje sportowe nie ułatwiają im zadania.

Warto podkreślić, że prawa do NFL były dla Eleven Sports od niemal samego początku kulą u nogi. O ile w pierwszym sezonie zdarzało się regularnie usłyszeć polski komentarz, a także relatywnie znośną liczbę transmisji, to kolejne lata wiązały się ze stopniowym wygaszaniem zaangażowania w promocję egzotycznego sportu. W ramówce mieściły się głównie nocne mecze, które od czasu do czasu zasłużyły na skróconą, wczesnopopołudniową powtórkę kolejnego dnia. Zarywająca noce futbolowa brać była katowana szaloną ilością reklam piłkarskich w przerwach meczów. Szalę goryczy przechylała ich głośność, która mocno różniła się od tej, serwowanej podczas samej transmisji. Brakowało pomysłu na skuteczne i ciekawe zapełnienie przerw, a zapętlenie futbolowych zajawek, które po kilku meczach znaliśmy na pamięć musiało być dla okazyjnego fana bardzo zniechęcające. Mnie osobiście Eleven „straciło”, kiedy niemal całkowicie zlekceważyło fazę playoffs kończącą ubiegłoroczne rozgrywki. Futbol regularnie przegrywał z piłką nożną, również w wydaniu powtórkowym. Choć przy okazji Super Bowl zasłużyliśmy nawet na polski komentarz, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można było założyć, że Eleven nie wiąże z NFL swojej przyszłości.

W środowisku zaczęła krążyć opinia, że szef stacji nie do końca czuje futbol. Łagodnie mówiąc, można było to odczuć. Owszem, początkowo „zachowywano pozory”, ale rzeczywistość szybko zaczęła przebijać się na pierwszy plan. Konsument, często nie zdając sobie z tego sprawy, podskórnie odczuwa nastawienie, jakie przejawia wobec niego usługodawca. Najbardziej zakręceni futbolowi fani bardzo szybko przerzucili się na gamepass. Ci nieco mniej wkręceni zaprzyjaźnili się ze streamami. Te choć nie były niezawodne, to i tak dostarczały zdecydowanie więcej radości z oglądania. Najsmutniejszą z grup, jest ostatnia, którą tworzą okazyjni widzowie. Oni bez dostępu do futbolu w krajowej telewizji po prostu o nim zapomnieli. Poziom docieralności futbolowej rozrywki do polskiego widza mocno ucierpiał. Pomimo szerokiej oferty organizowanych przez kluby Super Bowl Parties, wszyscy na tym tracimy.

W perspektywie przyszłościowej trudno mi wyobrazić sobie stację telewizyjną, która będzie chciała zaangażować się w powrót do promowania nad Wisłą futbolu spod znaku NFL. Stali widzowie przyzwyczaili się do zindywidualizowanych opcji śledzenia ligi. Bez postawienia na „coś szczególnego”, trudno będzie odzyskać ich uwagę. Nie pozostaje nam nic innego jak promowanie rodzimego produktu. Pokazanie piękna NFL przez pryzmat krajowych rozgrywek może brzmieć karkołomnie, ale zwycięstwa w nie takich bataliach mamy za sobą. Futbolowa niechęć wśród osób decyzyjnych odpowiedzialnych w Polsce za ramówki telewizyjne nie może osłabiać naszego entuzjazmu. Róbmy dalej swoje i bawmy się dobrze podczas niedzielnej Super Bowl Party. Gamepassa i streamów nam nie zabiorą. Są plusy życia w globalnej wiosce 😉

Dawid Biały

Leave a Reply