Tą publikacją chcę utorować drogę innym – Wywiad z Piotrem Berą, twórcą książki Panthers Wrocław – Amerykański sen o potędze

Na Polskim rynku debiutuje właśnie pierwsza książka o futbolowym klubie. Panthers Wrocław – Amerykański sen o potędze jest dziełem, które pokazuje trudną drogę, którą musiały przejść wszystkie wrocławskie zespoły (i nie tylko), by futbol amerykański w naszym kraju odnosił tak spektakularne sukcesy. Przy okazji premiery, skontaktowaliśmy się z autorem Książki – Piotrem Berą i zadaliśmy mu klika interesujących pytań. Zachęcamy do lektury.

Kamil: Skąd pomysł na stworzenie publikacji o futbolu amerykańskim we Wrocławiu (i nie tylko) i jakie intencje przyświecały tej inicjatywie?

Piotr: Pomysł kiełkował w mojej głowie od kilku lat, lecz ciągle myślałem, że brakuje mi warsztatu, wiedzy, może też umiejętności. Zresztą czytelnicy sami to ocenią. Nie czułem, że nadszedł moment, w którym mógłbym pstryknąć palcami i stwierdzić “okej, to jest właśnie ta chwila”. W końcu ten moment nadszedł po sezonie 2016, gdy Panthers zdobyli swoje pierwsze mistrzostwo Polski oraz Ligę Mistrzów. To była najlepsza chwila, by się za to zabrać. Pamiętając, co stało się na stadionie we Wrocławiu w sezonie 2015, gdzie cisza wręcz grała mi w uszach przez kolejne kilka godzin po porażce z Seahawks, pomyślałem, że lepszej okazji nie będzie.

Ile czasu zajęło stworzenie tytułu? (okres od pomysłu do postawienia ostatniej kropki)

Prace nad książką zacząłem w sierpniu 2016, a ostatnią kropkę postawiłem chyba w październiku 2018. Zanim zacząłem pisać, musiałem jeszcze wszystko sobie poukładać w głowie oraz zastanowić się nad strukturą, źródłami itd. Ostatnie cztery miesiące poświęciłem na poprawki, korektę, projekty graficzne, okładkę. Do tego doszły kwestie prawne. W normalnym wydawnictwie byłbym pociągnięty za rękę, a przy takim projekcie wiele rzeczy musiałem robić sam. Bardzo dużo pomógł mi klub oraz szereg osób, które spotkałem na swojej drodze. Tej książki nie byłoby bez Michała Rosiaka, Tomka Lerczaka, Sławka Grucy, Michała Latosia, Kamila Doliwy czy Kuby Głogowskiego.

Jak wyglądał proces pozyskiwania materiałów z przeszłości? W głównej mierze były to rozmowy, czy trzeba było “odkopać” statystyki i protokoły z rozegranych spotkań?

Przeprowadziłem ponad 40 wywiadów, które łącznie trwały 50 godzin. Uwierz mi, było co spisywać. Do tego doszły moje własne wspomnienia i źródła, którymi się posiłkowałem. Przez lata napisałem sporo tekstów na temat polskiej ligi i sięgnąłem po nie. Dużą rolę odegrały również gazety, które zbierałem przez lata. Jeśli pojawiał się gdzieś wątek o futbolu amerykańskim, wycinałem taki fragment i zachowywałem go. Jak widać – przydało się. Do tego pisałem pracę licencjacką i magisterską o futbolu, przez co w przypadku książki mogłem odpuścić sobie przesiadywanie w bibliotece, bo zrobiłem to już wcześniej. Dzięki temu wiedziałem, gdzie szukać materiałów i co może okazać się istotne. Niektóre osoby przekazywały mi również swoje własne archiwa, płyty ze zdjęciami, materiały szkoleniowe, opowiadały historie, które do tej pory nie ujrzały światła dziennego i tak nitka po nitce tworzyłem tę opowieść. Muszę przyznać, że nie było tygodnia, gdzie nie odkryłbym czegoś interesującego.

Książka w dużej mierze opiera się na wywiadach i rozmowach z ludźmi, którzy tworzyli (lub wciąż tworzą) historię wrocławskiego futbolu. Kto podczas procesu produkcji okazał się najciekawszym i najbardziej wartościowym rozmówcą? Do kogo było najtrudniej dotrzeć?

Każdy pomógł mi na swój sposób. Nie chciałbym kategoryzować, kto miał większy lub mniejszy wkład. Wszystkim dziękuję za pomoc, bo każda informacja była niezwykle istotna. Bywały sytuacje, gdzie odzywałem się do danej osoby pół roku po pierwszej rozmowie i miałem kolejne pytania. Podczas procesu tworzenia, spotkałem się z niezwykłą życzliwością. Każdy chciał pomóc, rozmowy były niezwykle cenne i owocne, każdy chciał dołożyć cegiełkę do tego projektu. Bardzo się cieszę, że mogłem poznać osoby, które kończyły granie, gdy przeprowadzałem się do Wrocławia. Odniosłem jednak małą porażkę. Próbowałem skontaktować się z Georgem Abele, ale nie udało się. Trzeba sobie w pewnym momencie powiedzieć “dość” i iść dalej. Praca nie może stać w miejscu, a bez samodyscypliny nigdy nie ukończyłbym tej książki. Największym wyzwaniem w procesie tworzenia książki było to, by przy takiej liczbie rozmówców, po prostu się nie pogubić.

Do jakiego odbiorcy skierowana jest ta publikacja? Celujesz głównie w ludzi obeznanych w krajowym futbolu, czy może liczysz na zainteresowanie osób niezwiązanych z tym sportem?

Głównym adresatem z pewnością są osoby, które w mniejszym lub większym stopniu interesują się futbolem. Nie będę ukrywał, że jeśli pojawi się nowa duszyczka, która dzięki temu zainteresuje się w jakiś sposób tym sportem, będę niezwykle szczęśliwy. W książce starałem się tłumaczyć słowa typu: quarterback, linebacker, running back, touchdown, field goal, które każda osoba spędzająca wolny czas z futbolem po prostu zna. Dorzuciliśmy małą grafikę z zasadami. Jest także słowniczek pojęć. Chciałbym, by osoby, które mniej czują klimat futbolu, miały łatwiejszy odbiór.

W publikacji pojawia się wiele ciekawostek i wspomnień, które do tej pory nie ujrzały światła dziennego i wiedzieli o nich tylko nieliczni. Czy trudno było “wyciągnąć” od rozmówców fakty, które w przeszłości mogłyby napsuć krwi wielu osobom?

Wszyscy, którzy tworzyli wrocławski futbol po prostu dojrzeli. Z tego względu również powstali Panthers i oni sami to podkreślają. Hasło “Time to grow up”, które zaprezentowano na samym początku fuzji, nie wzięło się znikąd i jest ono faktycznie adekwatne do tego, co się wtedy działo. Wojenki minęły i dziś pojawiają się jedynie w żartach oraz wspomnieniach, a także niekiedy w szatni. Nie ma już Giants, The Crew czy Devils. Zawodnicy o tym dyskutują, lecz jest to już przeszłość i każdy podchodzi do tego na zasadzie “kiedyś to było…”. Same wyniki osiągane przez Pantery mówią jasno, że drużyna dojrzała, ma silne fundamenty i dąży do pełnego profesjonalizmu. We Wrocławiu doszliśmy do momentu, gdzie kończy się zabawa i dowcipkowanie, a futbol staje się naprawdę poważnym zajęciem. Czasami zdarza się, że ktoś przyjdzie na mecz w starej koszulce, niektórzy mają pewne sentymenty, lecz teraz nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Dla mnie najciekawszym zjawiskiem było to, że osoby, które w jakimś stopniu czuły się odsunięte od tworzenia projektu Panthers Wrocław, same po latach przyznają, że stworzenie tego klubu i doprowadzenie do fuzji było najlepszym rozwiązaniem. To pokazuje, że niektóre rany muszą się zabliźnić i lepiej podejść do niektórych spraw z chłodną głową i spokojem. Ostatecznie wszyscy widzą, jak to teraz wygląda, bo sukcesy są i nie trzeba nikomu nic udowadniać.

Książka niezwykle szczegółowo opisuje drogę, jaką musieli przejść ludzie, by futbol amerykański we Wrocławiu (i nie tylko) wyglądał tak jak dziś. Chronologia rozdziałów to zamierzony zabieg, by każdemu czytelnikowi ta historia “wchodziła” jak najlepiej?

To był celowy zabieg. Gdybym miał bawić się w retrospekcje, to czytelnik mógłby się pogubić, łącznie ze mną. Nagły przeskok z sezonu 2006 do 2012 nie miałby żadnego sensu. Starałem się jednak przeplatać główny wątek informacjami o importach, życiu prywatnym graczy.

Gdybyś miał ocenić co jest największym atutem tej książki, to co by to było? Prosty język, spójna konstrukcja, czy może prawdziwość i nie owijanie w bawełnę?

To nie jest pytanie do mnie. Zapytaj czytelników.

Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że jest to w jakimś stopniu przełomowy moment dla tej dyscypliny? Mieliśmy już profesjonalną ekranizację życia klubu Seahawks Gdynia od HBO Polska, ale książki to coś nowego.

Zdaję sobie sprawę z tego, że będę pierwszy. Nie ukrywam, że czekam na innych. Mam nadzieję, że ten projekt będzie jakimś bodźcem dla przyszłych autorów, którzy znają realia innych polskich klubów. Bez problemu można tworzyć albumy, komiksy i książki. Warto spróbować, uwierzyć we własne możliwości i mieć trochę samozaparcia, cierpliwości oraz czasu. Nie ma co ukrywać, że wszyscy, którzy siedzimy w tej dyscyplinie, wiele dokładamy od siebie i robimy to po godzinach. Jeśli futboliści mogą chodzić na treningi i grać, pełniąc jednocześnie obowiązki zawodowe czy rodzinne, to dlaczego ja mam nie poświęcić wolnych wieczorów, weekendów i urlopu?

Gdzie będzie można dostać książkę? W jakich formach zostanie wydana (eBook, fizycznie) i ile trzeba będzie zapłacić za dane wydanie?

Wydanie eBooka na razie nie wchodzi w grę, to nisza. Sprawdźmy najpierw czy książka w tradycyjnej formie znajdzie czytelników. Cena za egzemplarz wyniesie 39,90 zł. Książkę można zakupić w sklepie “u Tadka” na Stadionie Olimpijskim, a także w największej internetowej księgarni sportowej – labotiga.pl, która ma wyłączność na sprzedaż w internecie.

Premierową przedsprzedaż „Amerykańskiego snu o potędze” prowadzi księgarnia sportowa labotiga.pl – księgarnia sportowa

Kamil Ptaszkiewicz

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij