The Alliance – futbolowa niespodzianka, której potrzebowaliśmy

53 Super Bowl dobiegł końca. To jest ten moment, kiedy powinniśmy pisać, że nie ma się co smucić, bo przed nami zaledwie kilka tygodni bez futbolu. W końcu już w przedostatni weekend marca rusza rywalizacja na polskich boiskach. Okazuje się jednak, że w tym roku futbolowe emocje nie opuszczą kibiców nawet na chwilę. Swoje rozgrywki zainaugurowała AAF – The Alliance of American Football. To inicjatywa, którą zdecydowanie warto się zainteresować.

Troy Polamalu, Hines Ward, Justin Tuck, Jared Allen. To nazwiska, które każdy fan zna doskonale. Wraz z wieloma innymi postaciami wywodzącymi się z futbolowego światka postanowili zaryzykować i stworzyć „ligę drugiej szansy”. Opcja zaistnienia w NFL to wielokrotnie prawdziwa ruletka. Młodym, ambitnym zawodnikom przytrafiają się urazy, lub też pojawiają się w lidze w niefortunnym dla siebie momencie. Wielokrotnie nie otrzymują wystarczającej możliwości, aby odpowiednio wyeksponować swój talent. Po chwili ich przygoda z NFL jest już przeszłością, bez realnej opcji powrotu. AAF – The Alliance of American Football ma z założenia być platformą, zmieniającą ten stan rzeczy, a przy okazji oferującą produkt atrakcyjny dla kibiców. Pierwszy weekend rywalizacji pokazuje, że pomysł ma ogromny potencjał. Świetne mecze w wykonaniu Trenta Richardsona, czy Matta Asiaty przyciągają uwagę. Gwiazdy AAF otrzymają swoją szansę, to więcej niż pewne.

The Alliance tworzy osiem klubów podzielonych na konferencje wschodnią oraz zachodnią. Od drugiego weekendu lutego aż do połowy kwietnia rozegrają 10 kolejek sezonu zasadniczego, a następnie półfinały, oraz wielki finał, który odbędzie się 27 kwietnia w Las Vegas. Drużyny usytuowane są głównie w południowej części Stanów Zjednoczonych. Aż sześć z nich znajduje się w miejscowościach, których mieszkańcy muszą zadowolić się NFL tylko i wyłącznie w relacji telewizyjnej. Miasta takie jak: San Antonio, Orlando, Birmingham, Salt Lake City, czy pozbawione niedawno drużyny San Diego to wystarczająco duże aglomeracje, aby szczelnie wypełnić nawet obszerne obiekty sportowe. Pierwsze mecze przyciągnęły na nie widownie na uśrednionym poziomie 20 tysięcy widzów. To bardzo obiecujący start.

Tematem, który dodatkowo wyróżnia nowe przedsięwzięcie jest bardzo odważne podejście do zmian przepisów, a także zasad gry. Już pierwsze mecze dostarczyły akcji momentalnie zyskujących viralową popularność. Efektowny atak na rozgrywającego drużyny z San Diego, który nie zakończył się sędziowską flagą wzbudził wielki entuzjazm. Takich zagrań z pewnością brakowało w 53 Super Bowl.

The AAF is off to a bang ... literally

Welcome to the AAF ... where this is a legal hit 😬 (via The Alliance)

Opublikowany przez SportsCenter Sobota, 9 lutego 2019

Co ciekawe w AAF gra się bez kickoffów. Mecz rozpoczyna opening snap z 25 jarda. Nie ma również extra points, a drużyny zobligowane są do gry za dwa punkty po każdym zdobytym przyłożeniu. Punty i field goale rozgrywane są normalnie, ale już tak zwany „onside kick” został zamieniony w ryzykowną akcję przy 4 próbie i 12 jardach do przejścia z własnego 28 jarda. Aby zadbać o bezpieczeństwo zawodników zdecydowano się na ograniczenie ilości bliztujących graczy defensywy do pięciu. Każda flaga i kontrowersyjna sytuacja jest też obserwowana przez dodatkowego arbitra, mającego nieustanny dostęp do szerokiego arsenału powtórek. Kluczowym udoskonaleniem są działania mające na celu zwiększenie dynamiki rozgrywki. Ilość reklam ograniczono do minimum, a czas przeznaczony na rozegranie akcji skrócono do 35 sekund. Mecze rozgrywane w formacie czterech piętnastominutowych kwart trwają więc zaledwie dwie i pół godziny. To ogromne usprawnienie szczególnie na tle często „ciągnących się” starć w NFL. Zmiany mogą wydawać się na pierwszy rzut oka rewolucyjne, ale mają sens. Wiele wskazuje na to, że bardzo pozytywnie wpłyną na proces pozyskiwania nowych fanów futbolu. Kto wie, być może część z nich już wkrótce zostanie zaaprobowana przez Rogera Goodella.

Pierwszy weekend z AAF bardzo mocno zaostrzył apetyty na futbol w wydaniu wiosennym. Choć sam poziom gry jest zauważalnie słabszy niż w przypadku NFL. Zawodnicy częściej upuszczają piłki, linie ofensywne popełniają więcej błędów, to w żaden sposób nie zmniejsza to frajdy z oglądania i kibicowania. Za relacje telewizyjne odpowiedzialne są CBS, a także… NFL Network. Mamy więc produkt pokazany i opakowany w sposób niewiele różniący się od tego, który znamy z najlepszej ligi świata. Mecz otwarcia The Alliance przebił pod względem cyferek oglądalności starcie na szczycie NBA, w którym Oklahoma City Thunder po emocjonującej końcówce pokonała Houston Rockets. Ten fakt jasno pokazuje, że AAF nie jest przypadkowym produktem. W każdy weekend rozgrywane będą cztery mecze ligowe, z których połowa odbędzie się „z polskiej perspektywy” w rozsądnych godzinach wieczornych. W najbliższą sobotę o godz. 20:00 Birmingham Iron z Trentem Richardsonem podejmą Salt Lake Stallions. W niedzielę o godz. 22:00 starcie zwycięzców z pierwszej kolejki, San Antonio Commanders zmierzą się z Orlando Apollos. Dwa pozostałe spotkania zaplanowano na godziny nocne, a więcej informacji na temat meczów i drużyn znajdziecie na oficjalnej stronie ligowej https://aaf.com/

Polecamy i zachęcamy do oglądania. Całoroczna opcja pasjonowania się futbolem to doskonała perspektywa. Wspierajmy i promujmy The Alliance. Warto!

Dawid Biały

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij