To już jest koniec – podsumowanie sezonu klubów, które nie awansowały do playoffs

Szalenie intensywny sezon zasadniczy LFA1 przeszedł do historii. To był prawdziwy futbolowy maraton, podczas którego w niemal kwartał rozegrano 10. ligowych kolejek. Nie brakowało zwycięstw faworytów, ale również niespodziewanych rozstrzygnięć. Fani z niecierpliwością czekają na start playoffs, jednak zanim one nadejdą warto przyjrzeć się bliżej ekipom, których seniorskie składy oficjalnie rozpoczęły już wakacje. Czy sezon był dla nich udany, czy niekoniecznie? Jak prezentuje się ich siła w porównaniu do ubiegłorocznych osiągnięć i, w końcu, jakie są ich przyszłościowe prognozy. Tego dowiecie się z poniższego tekstu.

12. Wilki Łódzkie / bilans 0-8 / śr. off. 8,4pkt / śr def. 41,4 /
-2 względem rankingu 2018 / -1 względem prognoz ze stycznia

Wilki były zdecydowanie najsłabszą drużyną w LFA1 2019. Statystyki pokazują to dobitnie. Futboliści z Łodzi zdobywali średnio nieco ponad jedno przyłożenie w meczu, tracąc jednocześnie w każdym ze spotkań więcej niż 40 punktów. Najbliżej zwycięstwa i wyrównanej walki były w domowej batalii z Lakers. Do pokonania Jeziorowców zabrakło niewiele, ale niestety był to jeden z nielicznych jasnych punktów na przestrzeni całych rozgrywek. Przez większość sezonu Wilki grały 100% polskim składem. Wielu zawodników nabrało doświadczenia, które z pewnością zaprocentuje jeśli łodzianie zdołają utrzymać szeroki skład. Drugoligowe wyzwania powinny pozwolić drużynie na nabranie nieco głębszego oddechu. Ostatnie dwa sezonu były dla nich wielkim wyzwaniem. Drużyna zdołała wytrzymać organizacyjnie. Skompletowała zaufany sztab szkoleniowy i ze sporymi nadziejami przystąpi do przerwy zimowej. Szeroka gama doświadczeń powinna przynieść owoce w LFA2. Nie będzie wielką niespodzianką, jeśli mierząc się ze słabszymi rywalami Wilki szybko wrócą na zwycięskie szlaki.

11. Rhinos Wyszków / bilans 1-7 / śr. off. 12,6 / śr. def. 33,6 /
-4 względem rankingu 2018 / -2 względem prognoz ze stycznia

Nosorożce rozpoczęły sezon od wyrównanego starcia z Lakers. Później nadeszła seria bolesnych porażek, z których drużyna otrząsnęła się dopiero w samej końcówce sezonu. Momentem przełomowym była bardzo ambitna postawa w domowej batalii z Towers. Następnie udało się wywalczyć kluczową wygraną w Łodzi i zagrać niezły mecz w Warszawie. Rhinos zakończyli rozgrywki w niezłym stylu, co z pewnością przyniesie drużynie dużo zimowej motywacji. Niestety całość sezonu prezentuje się blado na tle ubiegłorocznych osiągnięć. Warto pamiętać o tym, że rok temu Nosorożcom zabrakło do playoffs zaledwie jednego, skutecznego, dwupunktowego podwyższenia. Tym razem rywale zdołali zdołali skutecznie odskoczyć futbolistom z Wyszkowa. Na ich korzyść przemawia fakt, że mieli najlepszą obronę spośród słabszej trójki w grupie północnej. Atak miał zdecydowanie większe problemy i to jest formacja, nad której wzmocnieniem Rhinos będą pracować najmocniej. Klub potrzebuje udanej zimy, aby nie zostać w nowym roku pierwszym i głównym kandydatem do spadku z LFA1.

10. Wenglorz AZS UWM Olsztyn Lakers / bilans 2-6 / śr. off. 15,1 / śr. def. 37,1 /
-1 względem rankingu 2018 / +1 względem prognoz ze stycznia

Jeziorowcy rozpoczęli sezon z wielkimi nadziejami, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała ich plany. W wygranych nad Wilkami i Rhinos próżno było szukać dominacji, a mecze z Towers, Watahą i Armią wyraźnie nie potoczyły się po myśli futbolistów z Olsztyna. Szybko stało się jasne, że drużyna zajmie czwarte miejsce w grupie, a playoffowe aspiracje trzeba będzie odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Na plus na pewno warto zaliczyć fakt, że klub jest coraz mocniejszy organizacyjnie. Pozyskanie sponsora tytularnego przyniosło bardzo pożądaną stabilizację. Kończący rozgrywki mecz na pięknym stadionie Stomilu pokazał, że drużyna jest gotowa na kolejne wyzwania. Zima upłynie pod znakiem zbierania kolejnych doświadczeń i dalszego ogrywania składu. Jeziorowcy zrobili krok w przód, ale konkurencja nie śpi. Dystans dzielący Olsztyn od playoffs wciąż jest bardzo duży.

9. Wataha Zielona Góra / bilans 3-5 / śr. off. 22,3 / śr. def. 23,8 /
+3 względem rankingu 2018 / -1 względem prognoz ze stycznia

Pod względem organizacyjnym Wataha dołączyła do ligowej czołówki i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Klub z Zielonej Góry zaprezentował sporo ciekawych pomysłów marketingowych, a poziomu oprawy meczów domowych może pozazdrościć im każdy rywal z LFA1. Pod względem sportowym nie obyło się bez typowych dla beniaminka wpadek. Gra Watahy była zdecydowanie bardziej wszechstronna niż przed rokiem. Niestety, zabrakło nieco wykończenia i zimnej krwi w kluczowych momentach. O ile starcia z Lakers, Rhinos, Wilkami, czy podmęczonymi Panthers, wyszły zielonogórzanom znakomicie, to już minimalne porażki z Armią i Towers były dużym zawodem. W obydwu meczach Wataha miała rywala „na widelcu”, ale finalnie musiała pogodzić się z porażkami. Były to gorzkie pigułki dla futbolistów z „dzikiego zachodu”. Wnioski z pewnością zostaną wyciągnięte, a klub będzie dalej wspinał się w kierunku ligowego szczytu. Wataha ma wizję i ambitne plany. W tym roku udowodniła, że należy jej się miejsce wśród najlepszych, a to dopiero początek.

8. Armia Poznań / bilans 4-4 / śr. off 21,6 / śr. def. 24,4 /
zgodnie z rankingiem 2018 / -1 względem prognoz ze stycznia

Pierwszy sezon po fuzji zawsze jest trudny. Drużyna się dociera, zawodnicy nabierają do siebie zaufania, słabsze ogniwa odpadają, a dwa odrębne organizmy stają się jednym. Inauguracyjne rozgrywki w wykonaniu Armii były momentami bardzo zadowalające. Niestety, ze względu na brak importowanego wsparcia, „sufit” drużyny miał spore ograniczenia wysokości. Armia miała w ręku wszystkie karty, aby zapewnić sobie awans do playoffs, jednak mocno zepsuł je słaby występ w Opolu. Niepokoić może również relatywnie wąski skład, w jakim klub kończył tegoroczne rozgrywki. Bilans 4-4 jest dla Armii spełnieniem planu minimum. Przed futbolistami z Poznania jeszcze sporo pracy na drodze do stworzenia silnej i pewnej organizacji. Czwórka z minusem za pierwszy rok po fuzji nie będzie zbyt surową notą. Jest ok, ale mogło być zdecydowanie lepiej. Projekt Armia wymaga dużego zaangażowania i poświęcenia.

7. Kraków Kings / 3-5 / śr. off. 20,8 / śr. def. 27,1 /
-2 względem rankingu 2018 / -1 względem prognoz ze stycznia

Królowie mieli zdecydowanie najtrudniejszy terminarz spośród wszystkich ekip, które nie wywalczyły awansu do playoffs. To niezaprzeczalny fakt. Nie jest to jednak usprawiedliwienie, dla klubu, który miał uzasadnione ambicje i wyraźną chęć dołączenia do ścisłej ligowej czołówki. Pierwsza w historii inwestycja w zagraniczne wzmocnienia okazała się porażką. Scouting przed przyszłorocznym wyborem importów musi być zdecydowanie bardziej efektywny. Kings dysponują bardzo solidnym krajowym fundamentem zawodników. Nie omijały go niestety kontuzje. Futboliści z Krakowa mieli w sezonie sporo problemów zdrowotnych i one również miały wpływ na rozczarowujący sezon. Pomimo braku awansu do playoffs, krakowscy kibice powinni być w dobrych humorach. Jeśli zasady rządzące układem terminarza nie ulegną zmianie, to sezon 2020 zapowiada się dla Kings bardzo obiecująco. 5 meczów przeciwko potencjalnie łatwiejszym rywalom powinno z nawiązką wynagrodzić tegoroczne trudności. Kings zrobią wszystko, aby możliwie najszybciej wrócić do ścisłego grona najlepszych. Sezon 2019 był tylko wypadkiem przy pracy.

Leave a Reply