Wchodzimy do jedenastek ze spokojem i optymizmem

Ewa Ściubiel – wIceprezes Białych Lwów Gdańsk, pasjonatka futbolu amerykańskiego, a także osoba uwielbiająca emocje i zdrową rywalizację. W poniższym wywiadzie rozwiewa wszystkie kwestie związane z porażką w finale LFA9, a także opowiada o kulisach przystąpienia Białych Lwów do futbolu jedenastoosobowego.

Kamil: Sezon 2018 za nami. Wy możecie być z niego bardzo zadowoleni. Finał LFA9 to duże osiągnięcie. Przed startem rozgrywek zakładaliście taki scenariusz, czy nie było żadnych kalkulacji i przewidywań?

Ewa: Białe Lwy rozegrały dotychczas zaledwie dwa sezony. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy na początku futbolowej drogi, a przed nami ogrom pracy na wielu obszarach. Budujemy się sportowo i organizacyjnie. Mamy oczywiście swoje ambicje, ale jakieś zaawansowane kalkulacje na tym etapie wydają się dosyć niecelowe. Staraliśmy się jak najlepiej wykorzystać okres przygotowawczy. Rozegraliśmy dwa świetne sparingi z Grizzlies Gorzów Wielkopolski i Barbarians Koszalin. Ten ostatni połączony był z kilkudniowym campem, który na kilka dni przed startem sezonu, dał wiele ostatecznych odpowiedzi naszemu sztabowi trenerskiemu. Do każdego meczu podchodzimy zadaniowo – trzeba się jak najlepiej przygotować i dać z siebie wszystko. Tak było również w minionym sezonie, z którego rzeczywiście jesteśmy bardzo zadowoleni. Wielu naszych zawodników miało przecież niewielkie albo wręcz żadne doświadczenie, dlatego można było spodziewać się naprawdę różnych scenariuszy. Obie formacje wzorowo wywiązały się ze swoich zadań. Zawodnicy dali z siebie tyle ile mogli, czasem nawet przekraczając te granice. Jestem z nich po prostu niesamowicie dumna i nigdy nie zapomnę emocji, które dane mi było przeżyć w tym roku. Każdy kolejny, wygrany mecz dawał drużynie motywację i apetyt na jeszcze więcej. Nasz amerykański Head Coach, Michael Ricci, dobrze zna się na swojej robocie. Jego ogromna pasja i zaangażowanie połączone z zapałem i ciężką pracą zawodników, to niewątpliwy klucz do naszego tegorocznego sukcesu. Jeśli dodamy do tego intensywną pracę koordynatora defensywy – Wojtka Jasińskiego i wielu innych osób, które bardzo nas wspierały w LFA9, to właściwie nie mogło się skończyć inaczej. Tu, gdzie jesteśmy, marzenia liczą się czasem bardziej od założeń i scenariuszy.

Jeśli mielibyście analizować na spokojnie – z czego wynikała porażka w finale z Kraków Kings? Które formacje zawiodły? A może po prostu zabrakło doświadczenia?

Przystąpiliśmy do meczu finałowego dobrze przygotowani i zmotywowani. Kraków Football Kings, to bardzo doświadczony i ograny team. Nasi rywale mieli świetny plan gry i starali się od początku wywrzeć na nas dużą presję. Mimo to, do przerwy utrzymywał się remis „po zero”, co dosyć długo dawało nam nadzieję na wygraną. Defensywa Kings z każdą minutą nabierała pewności siebie i bardzo skutecznie przeciwdziałała naszemu atakowi bez względu na to, jakie wprowadzaliśmy zmiany. Bez wątpienia, tego dnia wygrał lepszy. Jeszcze raz gratuluję drużynie z Krakowa. Pozostaje nam się cieszyć z perfekcyjnie rozegranego sezonu zasadniczego i zwycięskiego półfinału.

Jako Białe Lwy zdecydowaliście się opuścić ligę rozwojową i w sezonie 2019 wystąpicie w LFA2. Jakie nadzieję wiążecie z tymi rozgrywkami? Chcecie od razu atakować pozycje premiowane awansem, czy stawiacie raczej na spokojny sezon i zebranie cennego doświadczenia?

Gra w jedenastkach od początku była dla nas jasnym celem. Postanowiliśmy zrobić to na spokojnie i z rozmysłem, by gorączkowym zapałem nowicjuszy nie popełnić kosztownych błędów. Swój pierwszy sezon w 2017 roku, rozegraliśmy w systemie turniejowym PLFA8. Potem, jak wiadomo, sporo się zmieniło w polskim, futbolowym świecie. Dołączyliśmy do nowopowstałej Ligi Futbolu Amerykańskiego i podjęliśmy decyzję, że sezon 2018 rozegramy w lidze rozwojowej. LFA od początku narzuciła wysokie standardy organizacyjne i chcieliśmy sprawdzić, czy uda nam się im sprostać. Grając w dziewiątkach, jednocześnie staraliśmy się wypełniać większość ligowych oczekiwań organizacyjnych, przewidzianych dla LFA2. Taki test dał nam odpowiedź, że jesteśmy gotowi pójść o krok dalej. LFA2 to także, a może raczej przede wszystkim – inny, dużo wyższy poziom sportowy. Spośród naszych grupowych rywali, w bezpośrednim starciu do tej pory mieliśmy okazję spotkać się jedynie z Jaguarami z Kątów Wrocławskich w półfinale LFA9. W moim przekonaniu w żadnym sporcie nie ma miejsca na brak ambicji. Oczywiście, że będziemy chcieli od samego początku postawić twarde warunki wszystkim grupowym przeciwnikom. Wzmocnieni nowymi rekrutami, już dzisiaj ciężko pracujemy z myślą o kolejnym sezonie.

Jak wyglądają Wasze przygotowania podczas offseasonu? Trenujecie na boisku, hali? Na co kładziecie największy nacisk podczas okresu zimowego?

Podejrzewam, że ten akurat aspekt wygląda podobnie i rutynowo u wielu drużyn. Zdecydowana większość naszych treningów odbywa się na boisku. W miesiącach zimowych, kiedy temperatura już naprawdę nie sprzyja, korzystamy również z balonu. Bywa i tak, że zawodnicy biegają na plaży. Offseason w fazie, w której teraz jesteśmy, to przede wszystkim intensywny trening kondycyjny i siłowy. Są także rozpisane plany treningowe na siłownię. Po ostatnich rekrutacjach dołączyło do nas wielu nowych zawodników z dużym potencjałem. W związku z tym, niezbędne są także spotkania poświęcone na teorię, związaną choćby ze szczegółowym omówieniem zasad gry. No i oczywiście treningi pozycyjne oraz technika. Począwszy od zupełnych podstaw, skończywszy na eliminacji popełnianych błędów.

Kiedy obserwuje się Wasze działania marketingowe oraz promocyjne, można odnieść wrażenie, że idziecie na całość. Jakiś czas temu przeprowadzaliście rekrutację na Stadionie Energa, pojawiacie się na dużych imprezach w mieście, a także macie super profile w social-mediach. Czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie? Planujecie coś spektakularnego?

Dzięki, miło to słyszeć. Ze Stadionem Energa mieliśmy okazję współpracować w tym roku dwukrotnie. Najpierw mieliśmy możliwość zaprezentować kilka naszych zagrywek przed wielotysięczną widownią w przerwie meczu Lechii Gdańsk z Cracovią Kraków. To było dla nas niesamowite przeżycie! Kto wie, może będzie jeszcze kiedyś szansa na powtórkę. Marketing jest szalenie istotny i trudno wyobrazić sobie, że ktoś może nie łączyć zależności między finansami klubu, jego rozwojem, a marketingiem właśnie. Niestety tak się czasem zdarza. Bywa, że zawodnicy są niechętni aktywnemu włączaniu się w marketingowe działania klubu, bo takie rzeczy jak udostępnianie postów, używanie ustalonych hasztagów czy uczestnictwo w eventach itp. – są nieco „poniżej ich sportowej godności”. Może ten wywiad jest dobrą okazją by wyraźnie zaznaczyć, że każdy sponsor, który przekazuje jakiekolwiek pieniądze na rzecz klubu, zazwyczaj oczekuje czegoś w zamian. Zasięgów w social-mediach, nośnej reklamy swojej firmy i szeregu takich działań klubu, które będą dla niego stanowić swoistą stopę zwrotu z inwestycji, jaką jest dofinansowanie drużyny. Jeśli w promocję będą się angażować jedynie zarządy z garstką działaczy – to niestety nie może się udać. Sama z przyjemnością śledzę praktycznie wszystkie drużynowe profile. Obserwuję, jak bardzo się rozwijamy jako dyscyplina także w tym obszarze. Coraz więcej ciekawych, kreatywnych akcji, fajnych grafik i nieoczywistych pomysłów. Zawsze bardzo czekam na doroczny film promocyjny Lowlanders Białystok i z ciekawością śledzę profil Kraków Football Kings, którzy imponują mi jakością i ilością swoich pomysłów marketingowych, po których mam często „efekt wow”, a o to przecież chodzi. Jestem przekonana, że Białe Lwy również będą potrafiły jeszcze nieraz zaskoczyć swoimi oryginalnymi projektami.

Oprócz Białych Lwów, w Trójmieście jest także Seahawks Gdynia – bardzo uznana ekipa, a zarazem Wasz największy rywal. Rywalizacja odbywa się nie tylko na boisku, ale także na polu marketingowym. Czy wszystkie zabiegi, o których była mowa w poprzednim pytaniu, mają na celu zachęcić mieszkańców aglomeracji do wybrania Gdańska, a nie Gdyni?

Seahawks to wieloletnia jakość i uznana marka, nie ma co do tego żadnej wątpliwości. Co prawda przyglądamy się temu co robią nasi sąsiedzi, ale że tak powiem, nienachalnie i bez nadmiernego wścibstwa. Seahawks (podobnie jak wspomniane wyżej kluby) również wprowadziło kilka innowacyjnych propozycji marketingowych np. zasługujący na uwagę futbolowy vlog. My po prostu robimy swoje. Jasne, że chcemy „sprzedać” jak najlepiej naszą ofertę, ale mam wrażenie, że w tym przypadku wybór jednej z dwóch drużyn, jako swojego miejsca do trenowania, raczej opiera się na poziomie sportowym. Legenda pierwszego składu gdynian, to na pewno skuteczny wabik, a tytuł mistrza czy wicemistrza Polski brzmi bardzo seksi. My gramy trochę innymi kartami. W niewielkim, jednosekcyjnym klubie, jest po prostu większa szansa na to, że wejdzie się do rostera meczowego. Pytanie jest więc takie, czy komuś zależy bardziej na samym fakcie przynależności do prestiżowej drużyny, czy chce po prostu grać, bawić się, a w razie sukcesu, móc się pod nim podpisać własnym nazwiskiem – mimo, że na niższym szczeblu rozgrywkowym. Z wielu rozmów z zawodnikami wynika, że taka właśnie chłodna kalkulacja przesądza o ich wyborze. Generalnie zawodnicy obydwu trójmiejskich drużyn dobrze się znają i mają ze sobą kontakt. Czasem zawodnicy Seahawks, decydują się trenować z BLG, a z kolei niektórzy nasi gracze postanawiają rozwijać się w Gdyni. Zwykła sprawa. Podobne ruchy kadrowe obserwuję w innych miejscach, gdzie zagęszczenie drużyn jest trochę większe. Jestem przekonana, że Trójmiasto ma wystarczający potencjał, by dwa teamy mogły tutaj istnieć, działać, rozwijać się, a nawet współpracować dla dobra dyscypliny.

LFA2 to nie tylko mocniejsze ekipy, ale także dalsze wyjazdy. Patrząc na mapę drużyn, będziecie musieli przejechać Polskę od północy aż po południe. Pokonywanie sporej liczby kilometrów ma wpływ na grę? A może futboliści to twarde chłopaki i żadne odległości nie robią na nich wrażenia?

Rzeczywiście, czekają nas w przyszłym roku trzy wyjazdy, z czego dwa bardzo dalekie (do Wałbrzycha i Kątów Wrocławskich). Futboliści to zdecydowanie twarde, ale często także naprawdę duże chłopaki. Podejrzewam więc, że nasi zawodnicy liniowi, raczej nie cieszą się z czekających ich wypraw. Z drugiej strony – mamy tegoroczny przykład Jaguarów z Kątów Wrocławskich i Kraków Football Kings, którzy dali radę pokonać podobną trasę do Gdańska, a tym ostatnim, uciążliwości podróży, w najmniejszym stopniu nie przeszkodziły wygrać najważniejszego meczu sezonu. Mam nadzieję, że Białe Lwy się tym zainspirują.

Mamy obecnie okres Andrzejkowy, więc trochę sobie powróżymy – na którym miejscu w LFA2 będą Białe Lwy Gdańsk po sezonie 2019?

Haha, nie ma sensu wróżyć, skoro na „Pasjonatach”, zostały już rozdane precyzyjne miejsca w tabeli LFA2. Z życzliwą akceptacją przyjmuję wyniki tej ankiety, z której (przynajmniej w tym momencie) wynika, że Białe Lwy będą w finale. Oprócz pełnionej funkcji w zarządzie, jestem także największą psychofanką Białych Lwów, więc nie mogę zakładać żadnej innej opcji.

autor: Kamil Ptaszkiewicz foto: Jacek Stańczak

Leave a Reply

Translate »
Halftime.pl Kontakt z redakcją
Wyślij