Wolontariusze w wielu przypadkach stanowią trzon sztabu szkoleniowego w klubach LFA.

Dla drużyn polegających na trenerach-ochotnikach, znalezienie odpowiedniej równowagi entuzjazmu, pozytywnego myślenia i dostępności czasowej stanowi spore wyzwanie. Zwłaszcza w momencie gdy nasza liga liczy maksymalnie 5000-6000 zawodników. Najczęściej pierwsi asystenci wyłaniają się z drużyny. Podczas gdy finanse zmuszają kluby do zadowalania się tym co mają, dokładne przyjrzenie się tym ludziom może wzmocnić ligę i pasję zawodników do uprawiania sportu.

Pierwszą rzeczą na jakąś należy zwrócić uwagę jest doświadczenie. Ktoś kto grał w futbol będzie posiadał co najmniej podstawową wiedzę o grze i był świadom tego, jakie są wymagania. Certyfikat trenerski lub coś w tym rodzaju będzie dodatkowym atutem. Można mówić o poziomie trenerstwa w Polsce różne rzeczy, ale osoba która wykazuje się zaangażowaniem i podejmuje wyzwania, takie jak kursy trenerskie może przynieść drużynie i zawodnikom tylko coś dobrego. Jeśli trener sam grał w meczach, ma szersze pole widzenia i potrafi wejść w buty zawodnika, co powinno pomóc mu w przekazywaniu wiedzy i szkoleniu.

Nowi asystenci uczą się planów sezonowych, publicznego przemawiania i tego jak zarządzać zespołem. Nauka jak przygotować się i co zaplanować na trening, a potem przekazanie tego drużynie jest dużym wyzwaniem, ale dzięki doświadczeniu i praktyce trener może rozwijać swoje umiejętności. Ważna jest również komunikacja – tak samo jak w każdym aspekcie życia, tak również i w trenerstwie.

Nastawienie i mentalność trenera asystenta są również niesamowicie istotne. Zbytni nacisk na na wygrywanie we wczesnych etapach jest główną przyczyną wypalenia. Z największym zaangażowaniem w futbolu mamy do czynienia na pierwszym treningu, jednocześnie największej zapaści można doznać na drugim. To przestroga dla wszystkich. Priorytetem dla takich trenerów powinno być rozwijanie pasji w młodych zawodnikach. Sukces powinien być mierzony w ilości zatrzymanych graczy, a nie w tym kto wygrywa ligę. Mając to na względzie, sposób komunikacji trenera z drużyną jest kluczowy. Powinien być pozytywny, zachęcający i wzbudzać entuzjazm. Należy pracować nad rzeczami, w których dany zawodnik jest dobry. Zbyt wiele czasu marnujemy na naprawianie błędów i skupianie się na tym, co gracze robią nieprawidłowo. To ważne żeby pamiętać, że chwalenie zawodników za dobrze rozegrane playe itd. motywuje ich do dalszego działania. To bardzo istotne zwłaszcza w odniesieniu do młodych zawodników. Myślę, że w Polsce zbyt często widzimy sytuacje gdy pierwszymi rzeczami, z którymi gracz musi się zmagać na boisku są stres i próby zaimponowania trenerowi albo kolegom z boiska. Dlatego zachowanie czystych myśli podczas gry jest bardzo ważne.

Kolejną rzeczą jest zachowanie trenerów na sideline. „Mikrozarządzenie” jest często określane jako najgorszy styl zarządzania zespołem. Z czymś takim mamy do czynienia gdy trener dążąc do zwycięstwa próbuje sterować graczami i ciągle mówi im dokładnie co mają robić. Natomiast trener który znajduje odpowiedni balans pomiędzy nauką, a kierowaniem graczami nie tylko wydobędzie z nich więcej, ale też nauczy ich jak podejmować dobre decyzje i kontrolować sytuację. To wczesna faza formowania nie tylko dobrych graczy, ale po prostu wieloletnich atletów.

Można mówić o dużym szczęściu, jeśli znajdziemy osobę która nie tylko jest dostępna, ale też naprawdę chce uczyć innych grać w futbol. Jasne, że trudno znaleźć kogoś kto robi to z altruistycznych pobudek, ale istnieją ludzie, którzy uwielbiają trenować, kochają ten sport i chcą pomagać.

Jeśli znajdziesz asystenta, który charakteryzuje się takimi cechami to możesz być pewien, że dobrze trafiłeś. Jednak niestety często widzimy trenerów, którzy nie tylko nie pasują do tego opisu, ale też cechują się nadgorliwością, arogancją i mają problemy z komunikacją. Może wydawać się to oczywiste, ale to szokujące jak wielu trenerów zachowuje sie tak na sideline. Najważniejsze jest pamiętać, że ci ludzi pracują z bardzo podatnymi na wpływ młodymi ludźmi, więc ich podejście i zachowanie znajdzie odzwierciedlenie w drużynie. Wymienione negatywne zjawiska muszą się po prostu skończyć. Krzyki, wrzaski i rzucanie przedmiotami to raczej nie jest coś, czego oczekiwałbyś po trenerze drużyny juniorskiej albo składu B.

Nie ma nic złego we współzawodnictwie, ale to jak to współzawodnictwo się wyraża, determinuje czy twoi rekruci będą jeszcze zainteresowani grą. Trenerzy którzy stale przechodzą załamania nerwowe nie stanowią dla nikogo dobrego towarzystwa. Takie zachowanie prowadzi do wypalenia. Nikt nie chciałby pracować z asystentem, który zachowuje się w ten sposób. Posłuchaj ludzi gdy rozmawiają o swoich nauczycielach i trenerach. Kiedy mówią o tym co im się nie podoba, najczęściej wymieniają właśnie takie negatywne cechy. Znalezienie dobrego trenera asystenta nie jest łatwym zadaniem, ale jest jedna rzecz na którą należy zwrócić uwagę. Na końcu zawsze chodzi o młodych zawodników i takie nastawienie powinno być podstawą podejścia u każdego trenera.

Ralph Mcgaw foto: Ewa Herasimowicz

Leave a Reply