XIV Polish Bowl – wielki finał, wielki rewanż

W sobotę o godz. 18:00 na wrocławskim Stadionie Olimpijskim zostanie rozegrany XIV Polish Bowl. W meczu, którego stawką jest Mistrzostwo Polski, Panthers Wrocław podejmą Lowlanders Białystok.

Najciekawszy sezon w historii futbolu amerykańskiego w Polsce powoli dobiega końca. 12 klubów rozegrało 48 meczów sezonu zasadniczego, a następnie 4 starcia fazy playoffs. Na placu boju pozostali tylko najlepsi, Panthers Wrocław i Lowlanders Białystok. Dwie zasłużone drużyny zmierzą się w finałowej batalii po raz drugi z rzędu. Przed rokiem po emocjonującym widowisku o jeden punkt lepsi okazali się futboliści z Podlasia. Zwyciężyli wrocławian 14:13 i wywalczyli tym samym pierwsze w historii klubu Mistrzostwo Polski. W sobotę przekonamy się, czy uda im się obronić przed szarżą rywala, czy też Pantery po rocznej przerwie powrócą na tron.

W sezonie zasadniczym Panthers Wrocław nie mieli sobie równych. Zdołali zaliczyć komplet ośmiu pewnych zwycięstw, a w każdym z nich wbijali rywalom średnio ponad 43 punkty. Najskuteczniejszej ofensywie nie ustępowała niesamowicie szczelna obrona. Pantery traciły średnio zaledwie dwa przyłożenia w meczu. Statystyki nie kłamią. Uśredniona wygrana różnicą ponad 30 punktów w pełni pokazuje skalę wrocławskiej dominacji. Panthers bezapelacyjnie zwyciężyli rywalizację w grupie południowej, a w półfinale błyskawicznie uporali się z Seahawks Gdynia. Rezultat 52:6 dość wymownie oddaje przebieg bezpośredniej batalii o awans do Polish Bowl. Od czasu kiedy Tony Dawson pojawił się we Wrocławiu, Pantery nie zakosztowały goryczy porażki. Przed rokiem ich imponująca seria zwycięstw została przerwana przez „Ludzi z Nizin”, co zmotywowało drużynę do jeszcze cięższej pracy. Panthers liczą na efektowny rewanż, ale przede wszystkim na odzyskanie tytułu Mistrza Polski.

„Przed rokiem zostałem nieźle zastąpiony przez Kamila Kura, który rozegrał całkiem dobre zawody, więc nie zgodzę się, że była to „kluczowa” nieobecność. Nie uważam, że mam coś do udowodnienia ponad to co robię na każdym innym meczu. Zadanie jest proste – nie daję za dużo pograć zawodnikowi stojącemu przede mną. Cieszymy się oczywiście, że gramy w praktycznie najmocniejszym składzie. Od zeszłego sezonu nie ma z nami Adama Nelipa, którego z chęcią zobaczyłbym jeszcze na boisku. Wciąż czekam również na powrót Adama Skakowskiego i jego zapowiadany „sezon życia”. Co do przygotowań to podejście jest jasne – to kolejny mecz, który musimy wygrać. Staramy się nie podpalać, bo znamy swoją wartość i wiemy, że jeżeli zagramy skupieni, nie może stać się nic złego. Na szczęście najmocniejsza stroną Lowlanders (przynajmniej wg mnie) jest ich linia defensywna. Mam nadzieję, że na boisku znajdę duże wyzwania w starciach na linii wznowienia. Szukamy dziur w ich obronie i staramy się to wykorzystać – czy to zadziała zobaczymy w sobotę. Na pewno będzie to dobre spotkanie, na które zapraszam każdego” – Rafał Rogaczewski, Panthers Wrocław.

Ubiegłoroczny finałowy tryumf był wielkim zaskoczeniem dla całego światka futbolowego, a dla Lowlanders spełnieniem ich najskrytszych marzeń. Po wielu latach półfinałowych niepowodzeń drużyna zdołała po raz pierwszy awansować do bezpośredniej walki o Mistrzostwo. Zwycięstwo w inauguracyjnym podejściu do finału sprawiło, że po raz pierwszy od niemal dekady złote medale nie zostały wywalczone przez Gdynię, bądź Wrocław. „Ludzie z Nizin” wspięli się na sam szczyt i zostali oficjalnie najlepszą drużyną w Polsce. Aby na tym szczycie się utrzymać, bardzo solidnie przepracowali zimę i dokonali kilku kluczowych wzmocnień składu. Mimo to początek rozgrywek w ich wykonaniu nie należał do udanych. W meczu otwierającym sezon Lowlanders ulegli Panterom aż 6:45. Na szczęście zimny prysznic bardzo dobrze wpłynął na drużynę. Z kolejki na kolejkę Białystok zwiększał swoją skuteczność i po zgromadzeniu sześciu zwycięstw zdołał zwyciężyć rywalizację w grupie północnej. Ofensywa Lowlanders dość długo się rozkręcała i po sezonie regularnym wskoczyła dopiero na czwarte miejsce w kraju. Formacja obrony to zupełnie inna historia. Pomijając wpadki z Panthers i Falcons, w pozostałych meczach straciła w sumie zaledwie 28 punktów. Dzięki temu osiągnięciu zdołała bardzo mocno zbliżyć się do defensywnej skuteczności Panthers. Jeśli ktoś w Polsce może zatrzymać rozpędzonych wrocławian, to tylko żelazna obrona z Dzikiego Wschodu. Lowlanders nie będą faworytami Polish Bowl, ale wciąż są Mistrzami Polski. Historia nie raz udowadniała, że specyfika finałowego starcia mocno różni się od tej znanej z sezonu zasadniczego. „Ludzie z Nizin” zrobią wszystko co w ich mocy, aby pozostać na tronie.

„Bardzo się cieszę na myśl o tym meczu! Rok temu odniosłem kontuzje w jednej z pierwszych akcji i pomimo wygranej oraz nagrody jaką zdobyłem, czułem ogromny niedosyt. Nie ma lepszego uczucia, niż to jakie towarzyszy zawodnikowi po zakończonym starciu, gdy dał z siebie wszystko i nic nie zostawił na później. Cała drużyna jest bardzo mocno zmotywowana, by obronić tytuł. Zgodnie z założeniami trafiliśmy z najlepszą formą na koniec sezonu. W meczu z taką drużyną jak Panthers, liczyć się będzie dokładne wykonywanie każdego zadania na boisku. Nie ma miejsca na błędy i na tym jesteśmy skupieni. Kiedy już wybiegniemy na boisko liczyć się będzie już tylko to, kto chce tego bardziej” – Mikołaj Pawlaczyk, Lowlanders Białystok.

XIV Polish Bowl będzie transmitowany na żywo od godz. 18:00 na antenie Nsport+.

Leave a Reply

Translate »